Lipy przekwitły. Zdążyłam jeszcze tylko zauważyć, że ich obciążone kwiatem gałęzie przypominają fale tsunami z grafik Hokusai. Uginają się ciężkim zapachem. A potem znikają, piana kwiatów się rozpływa, rozpływa się zapach, szeleszczą cicho sercowate liście. Do następnej powodzi zapachu zwiastującej początek następnego lata.
Na niebie Małego Rynku szalone świadectwo jerzyków. Ich głos, jak dźwięk przecinającej powietrze szabli. Wpadają i wypadają ze ścian bazyliki Mariackiej i jej dwóch wież. Naoczne potwierdzenie prawdziwości słów Biblii, że nawet wróbel i jerzyk znajdują swe gniazdo w przybytku Twoim, Panie Zastępów.
Ciepło, choć rześko, bez upałów. Pustawe miasto, bo studenci wyjechali a niszą ekologiczną turystów jest zaledwie kilka określonych kwartałów miasta. Na podwórku nowego bloku nieśmiało zawiązują się nowe wczesnomęskie przyjaźnie, sympatycznie się obserwuje powolne rodzenie się relacji. Swojski odgłos kopanej piłki wprawia moje szyby w lekkie drżenie.
PS
Jest szansa, że na jesieni ukaże się kolejna książka mojego autorstwa. Jeśli wcześniej przejdzie przez wąskie gardło redakcyjne Wilka 😉
ot, dobry czas. i kropka. 😉
🙂
PS. Od razu zgłaszam chęć przeczytania oraz promowania zapowiadanej książki w wiadomym tygodniku! 🙂
Spryciula z księdza, spryciula… 😉 A tak serio, to z góry serdecznie dziękuję i mam nadzieję, że ci się spodoba.
Nieustająco też zapraszam do Krakowa! 😉
Oj tam, oj tam. Trzeba dbać o promowanie zacnych książek w narodzie 🙂 A jako, że właśnie zakończyłem urlopowe wojaże, gotów jestem przybyć do Grodu Kraka w każdej chwili 🙂
By the way, będę wdzięczny jeśli w zakładce „krewni i znajomi” zaktualizujesz link do mnie, przemieniając „wordpress” na „blogspot” 🙂
Już poprawiam adres w blogowni i rzuć jakąś datą mozliwego przyjazdu 😉
„wczesnomęskie przyjaźnie”…tylko między mężczyznami i nie łudźmy się, że takie ich przyjaźnie są możliwe także z kobietami, niestety nie. Jeżeli komuś wydaje się, że tak jest to znaczy, że oszukuje samego siebie.