Wspomnienie o br. Andrzeju

Odszedł nagle, chociaż chorował już od dłuższego czasu. Ta nagłość jego śmierci sprawia, że jeszcze trudniej mi przyjąć to do świadomości. Dla mnie w zakrystii był od zawsze, odkąd na studiach trafiłam do Beczki i z taką pewną nieśmiałością stawiałam pierwsze kroki w dominikańskim światku. A teraz już nigdy go tam nie będzie i ciężko […]

[Gwala] Anegdotycznie

Skąd się wzięło mówienie o mieszkańcach tamtego terenu jako o „Jaśkach biłogorajskich” Opowiada p. Stanisława Świś, że kiedy jej mama rodziła najmłodszego brata, ona stała pod domem i modliła się o siostrę, więc słyszała, co się dzieje w środku. Poród się przeciągał, ojciec pojechał więc po akuszerkę, bo robiło się niebezpiecznie. Z rodzącą zostały trzy […]

[Gwala] Na skraju puszczy

Konstantów, z którego pochodził br. Gwala, to malutka wieś ulicówka. Mały przecinek na skraju potężnej puszczy (obecnie: Park Lasy Janowskie). Zresztą sami popatrzcie na zrzut z Google maps: Można też uznać, że to igła wisząca przy pętelce, którą stanowi stykająca się bezpośrednio z Konstantowem Dzwola. To w niej mieści się parafia, urząd gminy, szkoła i […]

[Gwala] Po drodze, czyli Janów

Ta wiadomość była dla mnie źródłem wielkiej radości – kilka miesięcy temu mąż bratanicy br. Gwali powiedział mi, że zachowali wszystkie listy brata z ostatnich trzydziestu lat jego życia. Moje oczka zaświeciły jak lasery! Istnieją źródła do ostatnich lat jego życia, jego duchowości i mentalności! Cudownie! Umówiliśmy się z państwem Świsiami na spotkanie w maju, […]

[Gwala] Służew pod Warszawą

Kiedy br. Gwala był w klasztorze św. Józefa, wokół były jeszcze pola a w obrębie terenu klasztornego mieścił się chlewik z radośnie pokwikującymi szyneczkami in potentia oraz obórka z kilkoma czteronożnymi źródłami mleka. W budynku wzniesionym przed wojną, który był zaledwie fragmentem dużego założenia, które miało mieścić klasztor, dom formacji i ośrodek intelektualny w postaci Instytutu […]

[Gwala] Jak to w Poznaniu [się] było

Pociąg jechał z Przemyśla, więc podtrzymał tradycję PKP i był opóźniony. Na szczęście tylko 20 min. Przynajmniej z takim właśnie poślizgiem dotarłam w piątek do Poznania. Stresu troszkę było, bo o. Michał zastrzegł, że ma gęsto wypełniony obowiązkami wieczór, a tylko on mógł mi udostępnić to, po co przyjechałam – kronikę i Liber consiliorum klasztoru. Brat […]