[MC 2022 jesień]

Sobota okazała się okienkiem pogodowym, którego potrzebowałam, żeby pocieszyć się górami. Trochę bałam się, co będzie ze stopami dosłownie zmasakrowanymi przez buty podczas moknięcia w Chochołowskiej, ale dobre plastry dały radę. Już piątkowy wieczór był piękny – przewiało nawet resztki chmur i szczyty odcinały się piękną bielą od reszty krajobrazu. Poszłam na Wiktorówki, udało mi […]

[MC 2022 jesień] Jedyna niezaliczona

Dolinę w polskich Tatrach mam na myśli. A mowa o Chochołowskiej, którą widziałam tylko w przejeździe rowerem po przejściu do niej z Kościeliskiej przez Przełęcz Iwaniacką. W zasadzie zaś tylko jej nawierzchnię i tylko do mniej więcej połowy. Czyli jakby nic. Dziś nastawiłam się na to, że zmoknę. Nie wzięłam tylko pod uwagę, że mogę […]

[MC 2022 jesień] Czasem słońce, czasem… opad

Jadąc do Zakopanego w niedzielę, miałam wrażenie, że przed naszym autobusem porusza się po niebie olbrzymia niewidzialna spycharka i przesuwa ołowianie chmury w stronę Tatr, a potem, het, za nie. Dzięki temu, kiedy wysiadałam na Parkingu p.o. Dworca, na całą scenę wyskakiwania z autobusu, chwytania walizki i kłusu z nią po dziurawym bruku do busika, […]

[MC] Szorcik

Dominikanie zwykle kojarzą się z zapałkami, żagwiami, stosami; ogólnie – zestawem Zaawansowanego Piromana. Tymczasem na samochodzie cichowiańskich OP widnieje coś takiego: Co te góry robią z ludźmi, nawet dominikanie biegają z gaśnicą… 😉 Tak serio, to we wsi jest Ochotnicza Straż Pożarna i ojcowie są kapelanami, a o. Sylwester był też strażakiem, tak z upodobania. […]

[MC] Kilka zirytowanych fuknięć na marginesie pokuty

Wczoraj zabrakło mi ogłady, kiedy wparowałam do kościoła w poszukiwaniu telefonu, bo zamiast przywitać się najpierw z Gospodarzem, rzuciłam się pytać o zgubę. Dziś przydarzyła się okazja do odpokutowania tego faux pas, chociaż wytrzymałam tylko trzy minuty (na myśl, że to szansa zadośćuczynienia, wpadłam niestety później). Mieszkam blisko kościoła, więc zwykle tam chadzam na rozważanie […]