Rozkminy na tle herbatki

Wczoraj, w ramach rozstania z Tatrami, poszłam pożegnać się z Gaździną Jaworzyńską i zakupić oscypki. Dostałam jednego gratis (takiego małego, ale pysznego) po starej znajomości. Zeszłam sobie na mszę, zresztą góry wstydliwie welonem chmur okryte, ewentualnie alienowały się jak to introwertycy, więc widoków za bardzo nie było. Zeszłam sobie na mszę i z radością przeczytałam […]

Przy św. Antonim

Patrząc na mapę we wtorek, dostrzegłam, że jest na niej zaznaczone sanktuarium świętego z Padwy. Skoro nazajutrz wypadało jego wspomnienie, stwierdziłam, że się przejdę. A jak już dotarłam, to wrażenia przeszły moje oczekiwania i to znacznie. Kościół i klasztor bernardynów znajduje się przy szlakach stylu zakopiańskiego i znakomitych zakopiańczyków. Niedaleko jest Tea, najstarsza chata góralska […]

Skleroza, Kopieniec i kwiatuszki

Rosjanie mają bardzo mądrą zasadę – przed podróżą trzeba usiąść. Na chwilę, momencik. Nie posłuchałam tej mądrości zza wschodniej granicy i moje wychodzenie na szlak zostało ubogacone, choć chętnie obyłabym się bez tego. Obudził mnie dziś szmer deszczu, ale potem chmury poszły precz i zrobiła się pogoda w sam raz na wędrówkę. Sprawdziłam, kiedy mam […]

Weselna sobota

Dzień taki, że trudno się nie obrócić, żeby nie wpaść na ślubowników, jak ich określa o. Cyprian. Co ma też tę dobrą stronę, że jest na co popatrzeć. A i posłuchać jest czego, bo towarzyszące im kapele grają piyknie. Sobotę zaczęłam leniwie, zakładając od razu, że skoro msza jest o 12.00, to na Wiktorówki nie […]

Milion monet

Osoba przyzwyczajona, że wszędzie zapłaci plastikiem, na Podhalu może się srodze rozczarować. Tu cenią brzęk monet (ostatecznie szelest banknotów). W cenie najbardziej są piątki i dwójki, ale złotówka też czasem da radę. Wejście do TPN – piątaka. Przejazd busem – od dziesiątki (trasa Zakopane–Palenica) do trzech złociszy. Płaci się na ogół przy wsiadaniu lub wysiadaniu, […]

Plan minimum, czyli Morskie Oko

Burza miała być (tak twierdziła pogodynka TPN), lać miało (tak pokazywały ogólniejsze prognozy). Mimo to wstałam o tej 6.00 i widok za oknem upewnił mię, że góry chyba po raz kolejny zrobią meteorologów w bambuko. Pomodliłam się, zapakowałam plecak i z żołądkiem pełnym śniadania oraz kawy poszłam szybkim krokiem tam, gdzie do Drogi Oswalda Balzera […]

Piękny dzień na Gąsienicową

Dziś był piękny dzień, w sam raz na wędrówkę. Świetnie wyważony koktajl słońca, chmur i chłodnego wiatru z północy. Dzięki jego powiewom nawet droga przez Skupniów Upłaz, który potrafi być rodzajem skalistej patelni (na tej wysokości najwyższą zieleniną jest kosodrzewina, więc w cieniu to można sobie co najwyżej poleżeć) należała do przyjemnych. Momentami czułam się […]