[MC jesiennie] Koniec kozicowania

Po wczorajszym przemoknięciu ciężko było mi dzisiaj zebrać się do Pani Jaworzyńskiej. Uparłam się jednak i powolutku, bez spinki posnułam się na Wiktorówki. Wczoraj też rozmawiałam z Gosią i ona mi zasugerowała, że dochodzi się tam Doliną Złotą też od jesiennych liści. W niedzielę tym szlakiem de facto nieco biegłam, żeby zdążyć, więc dziś na […]

[MC jesiennie] Inwersja

Zamarzyło mi się Morskie Oko, a najlepiej Czarny Staw. Co prawda moja ulubiona prognoza TPN-u wskazywała, że będzie tam umiarkowane zachmurzenie, ale co tam. Pójdę, zobaczę. Wstałam i wyszłam wcześnie, jednak ledwo doszłam na Drogę Oswalda Balzera, a zaczęło niepokojąco popadywać a potem padać równo. Chcąc nie chcąc, zapakowałam plecak w osłonę a co do […]

[MC jesiennie] Jesień z widokiem na zimę

Dzień wstał zachmurzony i dopadywało po nocy. Dziś przeznaczyłam na Zakopane, bo mam w nim kilka ulubionych miejsc, chciałam kupić kilka rzeczy i ogólnie lubię chodzić jego mniej uczęszczanymi zaułkami. Interesujące rzeczy można tam wypatrzyć. Kiedy dotarłam do miasta, popatrzyłam odruchowo na południe a tam Giewont, cały na biało. Zresztą reszta towarzystwa też. Ogólna szarość, […]

[szkoły duchowości] Duchowość ludowa

Dziś było chmurnie a po południu deszczowo, więc skoro w temacie gór nie mam nic do napisania, postanowiłam wrócić do cyklu. Szczególnie że od kilku dni jestem zanurzona w tej duchowości, w wersji podhalańskiej, ale będę pisać ogólnie. To forma relacji z Bogiem w jakiej mnie wychowano, co prawda w wersji wschodniej Polski (moi pradziadkowie […]

[MC jesiennie] Październikowy klasyk

Sprytna ta prognoza TPN, nic a nic się nie pomyliła. Było, jak napisali: słońce, bezchmurne niebo a w wyższych partiach konkretnie wiało. Zamarzyła mi się Zielona Dolina Gąsienicowa, ale zwlekłam się na tyle późno z łóżka, że trzeba było odpuścić pomysł pójścia przez Rusinkę, Gęsią Szyję a potem Waksmund. Zostało mi tylko długie wędrowanie Doliną […]

[MC jesiennie] Pętelka

Dziś w Tatrach wiało, nie, to za mało powiedziane – pizgało. Od nocy do południa udzielał się halny, potem zaczęło wiać z zachodu i to już było zło. Za powiewu gościa z południa popadywało, ale mniej więcej z takim przekonaniem, z jakim zakopiański kelner wydaje resztę. Za to dujec zachodni nie dość, że skutecznie wychładzał, […]

[MC jesiennie] Przełęcz między kotami

Zamarzyło mi się schronisko w Roztoce, szczególnie że po szlakach krążą legendy na temat tamtejszej kuchni a zwłaszcza kwaśnicy. Zawsze warto sprawdzić takie wieści, a jeszcze jak się lubi kwaśnicę, to już mus. Wczoraj Tatry było widać z idealną ostrością, już od Nowego Targu jechałam z przyklejonym do twarzy uśmiechem szczęśliwej idiotki chorej na góry. […]