[MC 2×20] Czego może nauczyć tatrzański deszcz?

Miałam na dziś ambitniejszy plan, ale widok za oknem, a de facto prawie jego brak, utwierdził mnie w przekonaniu, że lepiej pozostać przy minimalnych wymaganiach. Wchodząc w mgłę, a w zasadzie nisko pełznącą chmurę, i kierując się na Wiktorówki, zaczęłam snuć rozważania o tym, czego się od niej nauczyć (bo narzekać już umiem). Góry deszcz […]

[MC] Wiatr z północy

W poniedziałek zaczęło wiać z północy. Dobry znak. Chmury przepłynęły do braci Słowaków i przyszedł czas wędrówek i sianokosów. Kiedy wczoraj mijałam wieczorem wyłożoną otoczakami ścianę garażu ojców, poczułam od niej powiew ciepła. Z niedowierzaniem przyłożyłam rękę do kamieni – tak, to one oddawały temperaturę. Powietrze pachnie schnącym sianem, a ponieważ tutaj na łąkach jest […]

Wypad i wszystkie odcienie tatrzańskiej pogody

Świat zupełnie inaczej wygląda z perspektywy tatrzańskiego szlaku. Wszystkie internetowe wojenki, problemy tak wytrząsane na wszystkie strony, że stają się jak rozdarta poduszka, z której wytrzepano pierze – pozbawione wagi, zamienione w męczący szum, nawet jeśli z natury ciężkie same w sobie… Uderzyło mnie to, kiedy siedząc po mszy pod kaplicą na Wiktorówkach, wrzucałam na […]

Husaria górska

Książka pochłonęła mnie jak górska lawina – wessało mnie, zabetonowało i puściło dopiero, jak stopniała liczba kartek, tak do zera. Leżę sobie teraz z lekka bezwładnie a wnętrze mi pożera robak tęsknicy górskiej. Konkurują z nim szczery podziw dla toprowców i zachwyt tym, że jeszcze istnieją ludzie robiący szalone rzeczy dla idei a przede wszystkim […]

Piękny dzień na Gąsienicową

Dziś był piękny dzień, w sam raz na wędrówkę. Świetnie wyważony koktajl słońca, chmur i chłodnego wiatru z północy. Dzięki jego powiewom nawet droga przez Skupniów Upłaz, który potrafi być rodzajem skalistej patelni (na tej wysokości najwyższą zieleniną jest kosodrzewina, więc w cieniu to można sobie co najwyżej poleżeć) należała do przyjemnych. Momentami czułam się […]