[MC] Wiatr z północy

W poniedziałek zaczęło wiać z północy. Dobry znak. Chmury przepłynęły do braci Słowaków i przyszedł czas wędrówek i sianokosów. Kiedy wczoraj mijałam wieczorem wyłożoną otoczakami ścianę garażu ojców, poczułam od niej powiew ciepła. Z niedowierzaniem przyłożyłam rękę do kamieni – tak, to one oddawały temperaturę. Powietrze pachnie schnącym sianem, a ponieważ tutaj na łąkach jest […]

Wypad i wszystkie odcienie tatrzańskiej pogody

Świat zupełnie inaczej wygląda z perspektywy tatrzańskiego szlaku. Wszystkie internetowe wojenki, problemy tak wytrząsane na wszystkie strony, że stają się jak rozdarta poduszka, z której wytrzepano pierze – pozbawione wagi, zamienione w męczący szum, nawet jeśli z natury ciężkie same w sobie… Uderzyło mnie to, kiedy siedząc po mszy pod kaplicą na Wiktorówkach, wrzucałam na […]

Husaria górska

Książka pochłonęła mnie jak górska lawina – wessało mnie, zabetonowało i puściło dopiero, jak stopniała liczba kartek, tak do zera. Leżę sobie teraz z lekka bezwładnie a wnętrze mi pożera robak tęsknicy górskiej. Konkurują z nim szczery podziw dla toprowców i zachwyt tym, że jeszcze istnieją ludzie robiący szalone rzeczy dla idei a przede wszystkim […]

Piękny dzień na Gąsienicową

Dziś był piękny dzień, w sam raz na wędrówkę. Świetnie wyważony koktajl słońca, chmur i chłodnego wiatru z północy. Dzięki jego powiewom nawet droga przez Skupniów Upłaz, który potrafi być rodzajem skalistej patelni (na tej wysokości najwyższą zieleniną jest kosodrzewina, więc w cieniu to można sobie co najwyżej poleżeć) należała do przyjemnych. Momentami czułam się […]

Jodła ementaler i dywagacje korzenne

Była sobie jodła, potem ją jodły robaczki, a je z kolei jodły dzięcioły. Efektem jest ten widok, który w poetyce Exultetu można by określić słowami „owoc konsumpcji owadziego stada i pracy dziobów dzięciolich”. Inaczej rzecz ujmując – mogłaby się przedstawiać: „Mów mi Ementaler”. Wyhaczyłam ją, schodząc dziś z Wiktorówek w tempie przyśpieszonym irytującą się za […]

Jeleń

Idąc na szlaku w górach, lubię czasem stanąć, żeby świadomie usłyszeć głęboki burdon lasu. Każde drzewo ma swoją barwę głosu, melodię i tonację. Ta ostatnia zwykle się podnosi, kiedy do lasu wpada halny; jakby drzewa wpadały w histerię. Ten burdon towarzyszy nieustannie wędrówce, ale słyszę go tylko wtedy, kiedy się zatrzymam. Więc się zatrzymuję. Zwykle […]

Szlak dla geriatrii

Tak mówi się o Kościeliskiej i po wczorajszej wędrówce muszę powiedzieć, że zazdroszczę geriatrii. Może jednak od początku. Planowałam pojechać busem o 8.15, ale ostatecznie wstałam na ten o 7.07. Dobiegłam na przystanek i w Kirach byłam już o 8.00. Miała być trasa spacerowa i była, zwłaszcza odcinek do schroniska na Ornaku. Szlak zjawiskowy, szczególnie […]