Memento dla osób konsekrowanych

Na pewnym forum trwała bardzo długa i trudna dyskusja na temat wiary. Kiedy jednej z uczestniczek udało się zbić racjonalne argumenty innych, padła odpowiedź wskazująca na prawdziwe źródło problemu:

Przeczytałam i padłam… Nie mam siły sie rozpisywać. napiszę więc tak, we wszystkim jest coś prawdy. Ty jako bardzo wierząca będziesz bronić wszystkiego i dawać na to dowody. Ja jako mniej wierząca będę miała zawsze wątpliwości… Mam styczność z księżmi i siostrami zakonnymi którzy są gorsi niż zwierzęta… Którzy starają sie pozornie być super cacy a tak na prawdę to zakłamani ludzie, myślący tylko o sobie, robiący innym krzywdę i materialiści do potęgi n… Tak więc nie wiem ile musiałabyś mi przytoczyć ksiąg, cytatów ale ja i tak widzę jacy są księża więc chyba nic mnie nie przekona a czytając to co wcześniej wkleiłam wierzę że wiele z tych rzeczy jest tam prawdą… Może gdybyś w swoim życiu spotkała takie „zwierzęta” to zmieniłabyś zdanie, może otworzyły by Ci się oczy… Czego w Twoim przypadku Ci nie życzę bo za bardzo wierzysz…

Pewnie, że jest w tym przesada skrzywdzonego człowieka, ale pieknie widać też to, że brak świadectwa, czy nawet antyświadectwo życia jest o wiele większym argumentem przeciw wierze niz zarzuty racjonalne. A jesli ktoś sięga po święcenia czy składa śluby, musi mieć świadomość, że będzie odtąd współodpowiedzialny za wiarę ludzi wokół niego. Amen.

9 myśli nt. „Memento dla osób konsekrowanych

  1. Ja dzisiaj czytałam teksty w marcowym W Drodze. Jeden był o. Pawła Kozackiego OP na temat książek o odejściach ze stanu duchownego, drugi był o wierności o. Tomasza Grabowskiego OP. Teraz już nie pamiętam, w którym tekście co było (jakbym się myliła, to proszę o korektę). Autor pisał sporo o niezwykłości samego sakramentu święceń, jego wadze, tego, że on ma moc przemienienia ludzi. Po czym zadałam sobie pytanie: czy to aby na pewno działa tak „z automatu”? Analogicznie, ilu ochrzczonych żyje darem wiary i poważnie traktuje swoją przynależność do Kościoła, ile osób natomiast traktuje odbiera to jako obowiązek, wynikający bardziej z tradycji lub instynktu stadnego? To jest możliwe także w przypadku osób duchownych, o. Kozacki pisał o takich księżach, którym po prostu nic się nie chce i nie wiadomo, co z nimi zrobić, bo w nic nie potrafią się zaangażować. Czyli tutaj powołanie i sakrament święceń to jedno, ale współpraca z łaską, to drugie i to jest tak samo, a zaryzykowałabym twierdzenie, że nawet bardziej, ważne. Bez tego nie ma tego świadectwa życia, którego ze strony osób duchownych zabrakło tej forumowiczce. Inna sprawa, że ona widzi tylko zło, że zatraciła realistyczne podejście do sprawy. Ja widzę, że dobro ze złem bywają często wymieszane – najlepszy proboszcz w mojej rodzinnej parafii, pomagający ludziom i inspirujący ich do bycia prawdziwą wspólnotą, wdał się później w poważny skandal obyczajowy. Najbardziej przejmujące świadectwa wiary, z jakimi się zetknęłam, pochodzą od księży, których działalność duszpasterska czy zachowania były często negatywnie oceniana przez wiernych, ale nagle ci sami ludzie w sytuacjach krańcowych potrafili bardzo jednoznacznie opowiedzieć się za wiernością raz podjętej decyzji czy też za prawdą (bez względu na osobiste koszty).
    Dobra, spadam popracować 🙂

  2. Jest sie wspolodpowiedzialnym, wspolwinnym…
    Kiedys zzymalam sie na tzw. grzechy cudze, moze nie tyle na same grzechy, ile na ich sformulowania i okreslenia. Dzis widze, ze jest ich bardzo duzo: biernosc, obojetnosc, zgoda na zlo, jego akceptacja…, skladajace sie na antyswiadectwo nie tylko osob konsekrowanych, ale wszystkich chrzescijan.

  3. … zgoda na zlo…
    a jak sie ktos nie zgadza lepiej zeby milczal albo odszedl z Kosciola…

    ale mysle, ze konsekrowanym jest trudno czesto przez nas, swieckich, sami ich albo rozpieszczamy, wynosimy na piedestaly, albo krytykujemy, osadzamy…
    bardzo trudno jest wyposrodkowac.

    jak juz jest zle – nie chce nam sie rozmawiac.
    szczegolnie kiedy kaplana dopadaja zwykle ludzkie problemy – nie umiemy im wybaczyc tego, co oni nam odpuszczaja bez mrugniecia okiem…
    latwiej jest szemrac niz modlic sie czy walczyc z nimi o nich samych…

  4. Problem w tym, że większość z nich (konserwek 🙂 ) nie chce się podzielić swoimi problemami kiedy jeszcze nie jest za późno… Bo co ty, świeszczuchu, możesz wiedzieć o życiu duchownego? A już zwłaszcza ty, kobieto (apage!!!). No i jak tu takiemu pomóc?
    A moim zdaniem czasami trzeba takim delikwentem ostro potrząsnąć, sprowadzić do właściwych rozmiarów, nawet i wykpić, to może gdzieś jakiś trybik przeskoczy i objawy „zezwierzęcenia” zaczną powoli ustępować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s