Za jakie grzechy?

Nie lubię wytartych szlaków, wolę snucie się opłotkami. W imię tej części manifestu życiowego obiecałam sobie nie zajmować się nigdy feminizmem. Żadnym, bez względu na stojącym przy nim przymiotnik. Ani też niczym, co jest określone przymiotnikiem feministyczny/a/e. Tylko raz, Wysoki Sądzie, tylko raz mnie skusiło napisać tekst o kobiecości. To nawet nie była teologia feministyczna! Opublikowali. I teraz […]