Skleroza, Kopieniec i kwiatuszki

Rosjanie mają bardzo mądrą zasadę – przed podróżą trzeba usiąść. Na chwilę, momencik. Nie posłuchałam tej mądrości zza wschodniej granicy i moje wychodzenie na szlak zostało ubogacone, choć chętnie obyłabym się bez tego. Obudził mnie dziś szmer deszczu, ale potem chmury poszły precz i zrobiła się pogoda w sam raz na wędrówkę. Sprawdziłam, kiedy mam […]

Weselna sobota

Dzień taki, że trudno się nie obrócić, żeby nie wpaść na ślubowników, jak ich określa o. Cyprian. Co ma też tę dobrą stronę, że jest na co popatrzeć. A i posłuchać jest czego, bo towarzyszące im kapele grają piyknie. Sobotę zaczęłam leniwie, zakładając od razu, że skoro msza jest o 12.00, to na Wiktorówki nie […]

Milion monet

Osoba przyzwyczajona, że wszędzie zapłaci plastikiem, na Podhalu może się srodze rozczarować. Tu cenią brzęk monet (ostatecznie szelest banknotów). W cenie najbardziej są piątki i dwójki, ale złotówka też czasem da radę. Wejście do TPN – piątaka. Przejazd busem – od dziesiątki (trasa Zakopane–Palenica) do trzech złociszy. Płaci się na ogół przy wsiadaniu lub wysiadaniu, […]

Plan minimum, czyli Morskie Oko

Burza miała być (tak twierdziła pogodynka TPN), lać miało (tak pokazywały ogólniejsze prognozy). Mimo to wstałam o tej 6.00 i widok za oknem upewnił mię, że góry chyba po raz kolejny zrobią meteorologów w bambuko. Pomodliłam się, zapakowałam plecak i z żołądkiem pełnym śniadania oraz kawy poszłam szybkim krokiem tam, gdzie do Drogi Oswalda Balzera […]

Piękny dzień na Gąsienicową

Dziś był piękny dzień, w sam raz na wędrówkę. Świetnie wyważony koktajl słońca, chmur i chłodnego wiatru z północy. Dzięki jego powiewom nawet droga przez Skupniów Upłaz, który potrafi być rodzajem skalistej patelni (na tej wysokości najwyższą zieleniną jest kosodrzewina, więc w cieniu to można sobie co najwyżej poleżeć) należała do przyjemnych. Momentami czułam się […]

Bieg po Gęsiej

Gęsia Szyja to podstępny szlak. Niby niewysoko, niby łagodnie, ale ktokolwiek przeszedł się po tych schodach, zapamięta je do końca życia. Moje nogi w każdym razie nie były zachwycone tym, że zmusiłam je do zbiegania z tych jakże uroczych wygięć terenu. I nie chciały słuchać, że miałam dobrą motywację. Prognozy zapowiadały jednogłośnie burze. Wykombinowałam, że […]

Boże Ciało z mulicą w tle

Ojciec proboszcz dopiero się rozgrzewał, jeśli chodzi o kazanie, kiedy z chmur dobiegł głuchy pomruk. Wypowiedź uległa skróceniu, elegancko wykończonemu, ale ewidentnie wcześniejszemu, niż przewidywał kaznodzieja. Cóż, jak Pan grzmi, to sługa cichnie. Kiedy zagrzmiało, popatrzyłam w górę. Na ciemnym tle burzowej chmury spokojnie szybował orzeł. Musiał być wysoko, bo ledwo rozpoznałam jego sylwetkę z […]