Obrazki z podróży oraz (o)pewnego kazania

Szczecin, trzynastego. Pobudka o 4.20, pociąg nieco godzinę później. Kawę i śniadanie przezornie wzięłam ze sobą, bo w TLK bufetu nie uświadczysz – zapasy przydały się dwie godziny później. Za oknami świat rozwarstwiał się powoli na niebo i ziemię, a wszystko zalegał mglisty chaos. Z mgły wynurzały się drzewa, stadka saren, pola, domy, kościoły. Przy […]

Rady ewangeliczne – ubóstwo

Ach, jakie to romantyczne: w zniszczonych butach i przemokniętym ubraniu głosić ewangelię… Aaaa, psik! Po dzisiejszej drodze do pracy jakoś mi ten romatyzm wywietrzał a powyżej cytowana onomatopeja nie nadaje się na wezwanie liturgiczne 🙂 Ani słowa, które przychodzą mi na myśl, jak sobie przypomnę, że w niedzielę sprzedaję kwartalnik pod kościołem na Dzielskiego. Wszyscy […]