Wojciech Brochwicz, wiersze pisane na maszynie

mieliśmy naszą własną „dziwną wojnę”, w smaku przypominała poruszanie się w gęstym, bezbarwnym kisielu, przez który nie dawało się wyczuć dna trudno jest tak naprawdę określić na czym polega bycie jej kombatantem, szczególnie, że ówcześni producenci kisielu wciąż troszczą się o własne interesy i robią to skutecznie więc mieliśmy naszą własną „dziwną wojnę” – chwała […]

Papierkologia stosowana

Uczynny sąsiad z samochodem to skarb: Tomek przywiózł mnie z Sosnowca, potem zawiózł do wydawnictwa, żebym mogła dostarczyć w odpowiednim terminie L4 (cóż ZUS obchodzi fakt, że po wyjściu ze szpitala jest sie półprzytomnym? Choćbyś miał paść martwy na progu tej jakże szacownej instytucji – druczek ma być dostarczony w przeciągu 7 dni! Hm, zreszta […]

Pierwsza niedziela urlopu

Pogoda: ulewa ukropem Menu: – pierogi z jagodamy/borówkamy (właściwe części kraju są proszone o właściwe sobie odczytanie ;)) własnołapnie lepione [ach, ach, jak bardzo jestem z siebie dumna :] ) polane sosem waniliowym ze słodkiej śmietanki – białe słodkie wino z winnicy moich przyjaciół (Winnica pod Bukowcem), dobrze schłodzone – kawa/woda mnineralna Skład osobowy: najlepszy […]