[MC] Zakopane z d(r)eszczykiem

Okazuje się, że nawet banalna wyprawa na Krupówki, żeby zrobić ostatnie zakupy przed wyjazdem i pogapić się na spacerowiczów, może podnieść adrenalinę. Miałam sporo czasu, więc wysiadłam na Rondzie Świętego Brata Alberta, które ma kształt komórki na tym etapie mitozy, kiedy już widać, że będą dwie, ale jeszcze są ze sobą ściśle połączone. Od kilku […]

[MC] Inna perspektywa

Weekend spędziłam leniwie, podczytując Hewel i snując się po okolicy. Odkryłam dzięki temu dróżkę w chaszczach, ewidentnie często odwiedzaną przez jelenie, które zostawiły tam mnóstwo tropów. Nie dziwię się im – błotniska między MC a Murzasichlem wciąż pozostają błotniste, więc i chłodniej, i w błocku można się wytarzać. Z punktu widzenia zwierza bardzo przyjemna perspektywa. […]

[MC] Do Pani Jaworzyńskiej

Co prawda kable doprowadzające prąd, co by ojcowie nie musieli go już w wiadrach nosić, w piątek kładzione były już na placu przy kaplicy, ale szlak od Zazadniej nadal zamknięty. Postanowiłam więc podjechać do Brzezin i przejść się od tamtej strony. Pogoda była piękna, szlak puściutki, zachęcający chłodną wilgocią cienia, pachnący żywicą i rozgrzanym igliwiem. […]

[MC] Legendy

A wszystkie dotyczą okolic bacówki, koło której się przejeżdża, jadąc od Kośnych Hamrów przez las do MC. Jak tu mówią – w dole. Fakty, które da się potwierdzić, są takie, że jak budowali drogę przez Bukowinę Tatrzańską, to kamień na kruszywo przywozili cały kawał drogi, z Brzezin, a dokładnie z okolic wejścia na szlak Doliną […]

[MC] Z dziennika żuczka pełzaczka

W dodatku szalenie zadowolonego z efektów pełzania. Okazało się, że po straceniu kilkunastu kilogramów i ze wsparciem kandyzowanego imbiru w roli środka przeciwwymiotnego, pełznąc powoluśku, weszłam najpierw na Przełęcz pod Kopą a potem i na samą Kopę Kondracką. Tak ze trzy lata temu musiałam się poddać tak ze dwieście metrów od przełęczy, co bolało, więc […]