Psikot i mnich

Stanie w kolejce do kibelka na krużgankach było dziś dla mnie źródłem zadziwienia (inspirująca przestrzeń, inspirująca, że tak powtórzę tezę z zeszłego wpisu). Otóż na obrazie przedstawiającym wykład św. Alberta Wielkiego w Kolonii dostrzegłam… kota. Obraz (przepraszam za jakość): A w dolnym lewym rogu taki pycholek: Tak w okolicach Summy teologicznej i u stóp mnicha w […]

Stefan w akcji

Okazało się, że bracia na Wiktorówkach (chyba w ramach dialogu międzygatunkowego) mają kota. Nie wiem, czy to zwierz oswojony, czy jedynie luźno stowarzyszony, ale osobowość u zwierza jest. Oraz twórcze poczucie humoru, takie w klimatach „Pulp fiction”. Aha, zwierz ma na imię Stefan. Ciekawe, czy reaguje też na „Kiler”? ;>