[MC 2022 jesień]

Sobota okazała się okienkiem pogodowym, którego potrzebowałam, żeby pocieszyć się górami. Trochę bałam się, co będzie ze stopami dosłownie zmasakrowanymi przez buty podczas moknięcia w Chochołowskiej, ale dobre plastry dały radę. Już piątkowy wieczór był piękny – przewiało nawet resztki chmur i szczyty odcinały się piękną bielą od reszty krajobrazu. Poszłam na Wiktorówki, udało mi […]

[MC 2022 jesień] Jedyna niezaliczona

Dolinę w polskich Tatrach mam na myśli. A mowa o Chochołowskiej, którą widziałam tylko w przejeździe rowerem po przejściu do niej z Kościeliskiej przez Przełęcz Iwaniacką. W zasadzie zaś tylko jej nawierzchnię i tylko do mniej więcej połowy. Czyli jakby nic. Dziś nastawiłam się na to, że zmoknę. Nie wzięłam tylko pod uwagę, że mogę […]

[MC 2022 jesień] Czasem słońce, czasem… opad

Jadąc do Zakopanego w niedzielę, miałam wrażenie, że przed naszym autobusem porusza się po niebie olbrzymia niewidzialna spycharka i przesuwa ołowianie chmury w stronę Tatr, a potem, het, za nie. Dzięki temu, kiedy wysiadałam na Parkingu p.o. Dworca, na całą scenę wyskakiwania z autobusu, chwytania walizki i kłusu z nią po dziurawym bruku do busika, […]