Poradnik, jak NIE formować katolików

Tytuł artykułu z OKOpress, który chcę tu skomentować, jest prowokujący – 7 toksycznych treści wychowania katolickiego. „Krzywda, która boli tak, że rozpieprza od środka”. Autorką zasadniczej jego część jest Halszka Bezkurkow (to post z jej fb).

W pierwszym odruchu oczywiście rodzi się pragnienie obrony, że to nie tak, wyliczenia błędów w podejściu autorki etc. Jednak jak pochodziłam z tym tekstem, dotarło do mnie, że to świetny program szkoleniowy, pokazujący, jak formować nie należy. Przydatny o tyle, że rzeczywiście są przestrzenie w Kościele, gdzie te błędy się popełnia.

Byłam wychowana w podobnej duchowości, jeśli można to tak określić, i w tym zakresie do pewnego stopnia rozumiem ten krzyk. Moją relację z Bogiem uratował Clive Staples Lewis, pokazując mi przez swoje książki zupełnie inną twarz chrześcijaństwa, każdy jednak ma swoją opowieść, jak zresztą autorka zaznaczyła na początku swojego posta. Dlatego nie będę rzucać merytorycznymi argumentami w stylu: „Wiater miażdży Bezkurkow”, bo to nawet brzmi śmiesznie.

Jakie są te toksyczne treści, które wymienia?

  1. Patriarchat i hierarchia. Koloratka tylko dla mężczyzn

Tak, wizja społeczna Kościoła jest ostoją patriarchatu, tylko nie tyle polegającego na bezapelacyjnej dominacji mężczyzn nad kobietami. Tu wyzwanie formacyjne polegałoby na kształtowaniu mężczyzn, którzy nie uciekaliby przed odpowiedzialnością a przede wszystkim dojrzewaniem. Tak, dorastanie boli, ale jeśli mąż ma być gotowy do oddania życia za żonę, to nie ma przebacz.

Zarzut dotyczący istnienia hierarchii i koloratek tylko dla mężczyzn – znów piłeczka w męskim ogródku. Feministki domagają się koloratek dla kobiet, bo są przekonane, że święcenia=władza. Tymczasem kapłaństwo rodzi się, kiedy Jezus umywa stopy uczniom, bo święcenia=służba. Ta znienawidzona, niewolnicza etc. Skąd więc wizja feministek? Ze sposobu przeżywania kapłaństwa przez księży. W tekście Bezkurkow potem jest cała lista kapłańskich błędów, od chamstwa począwszy a na bufonadzie i niedouczeniu skończywszy.

Nie byłam przy opowiadanej przez autorkę rozmowie z duszpasterzem, więc o niej precyzyjnie się nie wypowiem. Jednak jeśli mamy do czynienia z sytuacją, kiedy kapłan na konkretne pytania nie udziela merytorycznych odpowiedzi, tylko stwierdza, że skoro ktoś przychodzi i pyta, to znaczy że wierzy, przypomina opowieść o lekarzu, który zamiast leczyć gangrenę nakłada na chorą kończynę jakiś ładny ciuszek. Nie widać? Nie widać. Czyli jest cacy.

2. Poczucie winy oderwane od kontekstu, spowiedź jako akt przemocy

Ten problem idealnie rozwiązuje św. Ignacy Loyola w Ćwiczeniach duchownych. Trzeba uczyć wiernych dziękczynienia. Ono otwiera oczy na dobroć Boga. A reszta na ogół idzie sama. U nas generuje się raczej podejście prawne – „Tu masz check-listę i sprawdź, co tym razem masz na sumieniu” – i tu zarzut co do formacji jest słuszny.

Brakuje też bardzo spowiedników i kierowników duchowych, którzy potrafiliby poprowadzić ludzi dalej niż filmiki na YT, być z nimi w ich kryzysach, ale przede wszystkim – mieliby wiedzę na temat dynamiki życia duchowego (pewna mądra kobieta, Teresa z Avila, tu się kłania ze swoim stwierdzeniem, że woli spowiedników mądrych od tylko pobożnych).

3. Afirmacja cierpienia. Święte tortury, praktyki umartwiania

Tu główny błąd polega na stawianiu ludziom, którzy często nie mają żywej relacji z Bogiem, przed oczy ideału, który na tym etapie rozwoju jest często dla nich niezrozumiały a przede wszystkim – nie do przyjęcia, a jeśli zostanie podjęty, często bywa destruktywny.

Pytanie o to, czemu właśnie śmierć krzyżowa, dręczyło mnie bardzo długo na początku moich studiów. Znalazłam swoją odpowiedź na tamten czas, teraz wiem, że ta tajemnica jest tak bogata w treści, że odpowiedzi jest nieskończenie wiele. Jedno jednak wiem na pewno: trzeba powtarzać, wciąż i wciąż, że w krzyżu nie chodzi o cierpienie, tylko o miłość, która przekracza cierpienie a nawet śmierć. Jezus nie umierał na krzyżu, bo miał z Ojcem układ sado-maso (przepraszam zbyt wrażliwych czytelników), ale dlatego że nie było innej drogi, żeby otworzyć dla nas możliwość uzdrowienia i wyzwolenia, czyli zesłać Ducha Świętego.

Tu kluczowym elementem jest zrozumienie, na czym polegał grzech pierwszych rodziców, że to nie chodziło o ten owoc, tylko o zerwanie więzi zaufania do Boga i do siebie nawzajem, co naznaczyło nie tylko Ewę i Adama, ale całą rzeczywistość, także ich dzieci, które dorastały u boku rodziców, którzy m.in. już nie potrafili sobie całkowicie zaufać.

4. Ciało. Obsesja na punkcie seksualności, budzenie obrzydzenia i niepokoju

Popularyzacja teologii ciała. Nic lepszego nie ma. Wiem, że znajdą się przeciwnicy, ale tylko pokazując seksualność jako coś Bożego, a jednocześnie powiązanego z odpowiedzialnością za siebie i drugiego, możemy jasno wykazać, czemu Kościół tak a nie inaczej podchodzi do tej sfery. I że nie jesteśmy purytanami, którzy ją traktują jak skrajne profanum.

5. Ale przynajmniej religia miłości, nie?

Uczyć wiernych stawiania granic. Tego, że autodestrukcja wcale nie jest czymś, czego Bóg dla nas chce. Często bywało tak, i pewnie dalej bywa, że do własnych problemów z akceptacją siebie, dorabia się teologiczną podstawę (been there). Do braku granic, do nadmiernej ascezy, albo do gnojenia innych i udowadniania im swojej władzy i przewagi.

Uczyć wiernych słuchania i rozeznawania natchnień – i tu znów wracamy do punktu pierwszego, czyli potrzeby dobrych spowiedników i kierowników duchowych (polecam niezmiennie siostry zakonne i doświadczonych świeckich – mam bardzo dobre wspomnienia).

6. Gaslighting*, czyli wątpliwości to brak pokory

Tu autorka się dzieli swoimi doświadczeniami z życia kościelnego i mam wrażenie, że trafiała do wspólnot z rysem sekciarskim. Głównie dlatego, że budowanie postawy wyuczonej bezradności (a jedną z metod do tego jest gaslighting) to cecha charakterystyczna sekt. Zgodnie z definicją katolickiej teologii moralnej pokora nie polega na byciu wycieraczką, tylko na widzeniu siebie w prawdzie. Swoich mocnych i słabych stron.

A wątpliwości, paradoksalnie, zgodnie z katolickimi mistrzami duchowości, to dobry objaw – dojrzewania. Ono odbywa się w cyklach dekonstrukcji i konstruowania na nowo obrazu Boga, bliźnich i siebie, a wątpliwości są elementem tego procesu. Dlatego formatorzy powinni mieć ograniczone zaufanie do ludzi bez wątpliwości – albo kłamią, albo boją się konfrontacji z ciemnością w sobie. Nawet apostołowie przecież zwątpili, więc nie ma co uciekać przed swoim poszukiwaniem, bo jesteśmy w dobry towarzystwie.

7. Sacrum i tabu

Róbmy swoje, ale przy tym starajmy się robić to jak najlepiej, bo tylko tak odbudujemy dobre imię Kościoła i jego właściwy obraz.

Bezkurkow w tym fragmencie pisze, że ma poczucie winy, kiedy pisze takie teksty, jak jej, że sacrum wierzących łamie jej kości. Tu przypomniał mi się o. Rostworowski i jego komentarz do Ef 5, w którym z tak wielkim naciskiem podkreśla, że chrześcijanin powinien pamiętać, że nie walczy z człowiekiem – nasza walka jest duchowa. Człowieka ma przyciągnąć do Chrystusa, widzieć w nim brata, a pokonać demony. Tu rodzi się pytanie, czy kiedy stajemy w obronie naszej wiary lub ją głosimy, pamiętamy o tym, że nie walczymy z ciałem i krwią lub że do nas należy tylko siew, a panem żniwa jest Kto inny?

Na koniec cytat z tekstu, który zainspirował ten wpis: „Moje doświadczenie wychowania religijnego nie jest z pewnością uniwersalne, ale nie jest też zupełnie wyjątkowe. Wynika z samego kanonu katolickiej doktryny i nie wierzę, żebym była jedyną osobą, która widzi je po latach jako przemocowe”.

Tak, widać, że było przemocowe. Problem w tym, że ta przemocowość nie wynikała z katolickiej doktryny, ale czasy debat i dyskusji się skończyły, dlatego zrezygnowałam z wykazywania błędnych założeń i perspektyw. Teraz potrzebne jest czytelne świadectwo a do niego jest konieczna właśnie właściwa formacja.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s