[MC 2×20] Inaczej, ale też dobrze

Kolejny dzień deszczu, poszłam więc do Willi Atma, która jest zakopiańskim oddziałem Muzeum Krakowa. Piękne wnętrza i ciekawa wystawa – prace Stryjeńskiej. Jednak zamiast oglądać jej ludowizny, wylądowałam w pobliskiej Samancie na gorącej czekoladzie.

Czasem warto pamiętać, że w poniedziałki muzea mają wolne.

Wystawie nie odpuszczę, bo bardzo jestem jej ciekawa, a gorąca czekolada w deszczowy dzień też rzecz cenna. Szczególnie że ta sieć kawiarniano-cukiernicza jest, obok Żarneckich na Krupówkach, jedną z moich ulubionych. Stoliki z obowiązkowym info o dezynfekcji a dodatkowy plus dla firmy za zniżkę dla osób, które przyjdą po kawę na wynos z własnym naczyniem. Przyroda lubi to.

21 VI 2020 (2)

Przyjemny wystrój, taka sama obsługa a podziwianie ulicy Kasprusie spływającej deszczem z ciepłego wnętrza samo w sobie już dostarczające. Spożywszy napój rozgrzewający, wróciłam na Krupówki. Miałam w planach adorację, ale tu znów problem – kościół w trakcie sprzątania. Kiedy wróciłam po obiedzie, porządki nadal trwały, więc stwierdziłam, że idę do starego kościółka. Może nie będzie turystów.

Miałam szczęście, nie było. Pusto, okno otwarte na szum deszczu a w bocznym ołtarzu znajoma postać. Tym razem z akcesoriami.

21 VI 2020 (3)

Kolejny dowód, że z kultem św. Jacka wcale tak źle nie było, nawet w wieku Wielkiej Smuty Dominikańskiej, czyli XIX. W każdym razie dobrze było go znów zobaczyć. Jacka mam na myśli.

Kościół jest ciekawy nie tylko dlatego, że nigdy w nim nie postawiono posoborowego ołtarza (legenda zakopiańska głosi, że górale orzekli, iż za mało miejsca jest, więc niech zostanie po staremu). Wisi w nim wiele ciekawych dzieł, w tym malowana na szkle pieśń o stworzeniu świata z pierwszego rozdziału Księgi Rodzaju.

21 VI 2020 (1)

Mój telefon nie jest za dobry w robienie zdjęć, więc jakość taka sobie. Może jednak zachęcę kogoś do zajrzenia i obejrzenia osobiście.

Wróciłam na Krupówki i pomaszerowałam na zakupy, kątem oka zauważając gwałtowny przyrost liczby plakatów wyborczych. Swoją drogą interesująco pod tym względem wygląda Murzasichle: na jednym końcu wsi wisi plakat Trzaskowskiego, na drugim – Dudy, a na środku – Hołowni. Cieszący oko pluralizm. Małe Ciche, sądząc po banerach, to zdecydowanie team Duda. 

Na wieczornej mszy dzieci pierwszokomunijne, bo właśnie trwa ich biały tydzień. Bardzo ładnie odszyte jednakowe, prościutkie sukienki dla dziewcząt i komeżki dla chłopców – rozczulająco wyglądają czarno-białe muszki, jakie mają przy koszulach. Dziś modlili się za rodziców.

Teraz nadal pada, ale też zaczęło wiać, co rodzi nadzieję, że prognoza poprawy pogody jutro może się sprawdzić. Oby, niech góralom uda się wreszcie zebrać siano a pszczołom – trochę miodu. Jakieś lato też by się przydało…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s