Stan epidemii

Jeszcze nigdy nie cieszyła mnie tak paskudna pogoda – zimno i deszcz. Świetna demotywacja dla wszystkich z deficytem wyobraźni, którzy gromadnie wystawali w miejscach publicznych. Ręce opadają, jak widać na załączonym obrazku:

20200311_182040

Myślę, że ta pogoda to znak Bożej opieki nad ludzką głupotą, szczególnie że najwyraźniej potrwa przez najbliższy tydzień, a więc czas kluczowy dla stwierdzenia, na ile u nas powtórzy się scenariusz z Zachodu i Południa. Podziwiam szczerze Czechów – mają prawie tysiąc stwierdzonych zakażeń (na teraz) i ani jednego zgonu. Mam nadzieję, że uda im się zachować tę statystykę.

Jednocześnie trzeba przyznać, że społeczeństwo w większości daje radę. Na placu targowym i w sklepach ludzie podporządkowują się zasadom: stoją w odstępach, nie wchodzą do sklepów w większej liczbie niż można, w wielu sklepach na placu targowym wprowadzono też sprzedaż od drzwi a górna ich część jest zasłonięta szybą lub pleksi. Mijamy się szerokim łukiem i jest to przyjmowane naturalnie. Wiele osób nosi lateksowe rękawiczki, sprzedawcy wszyscy. Jest też zachęta, żeby płacić kartą i tak unikać przenoszenia bakcyli, dla których banknoty i monety nie od dziś robią świetnie za komunikację międzyludzką.

Do łez wzruszają mnie wszelkie przejawy ludzkiej solidarności, a tych jest sporo. Genialną robotę robi społeczność „Maseczki dla krakowskich medyków” – od początku stanu wyjątkowego, jeśli się nie mylę, szyją dla personelu medycznego maseczki z bawełny. Akcja rozszerzyła się też na inne województwa, co prawda w Podkarpackim jakiś dyrektor szpitala przestraszył się na początku, że one takie bez atestu, więc jak to tak, ale dziś widziałam, że dominikanie z Rzeszowa promują szycie i szukają chętnych, więc pewnie atest słusznie został olany (btw. bawełnę świetnie da się odkażać, więc pewnie dlatego).

„Maseczki” nie dość, że są zaraźliwe, elastycznie dostosowują się do potrzeb szpitali (jak była wystarczająca liczba maseczek, padł pomysł szycia brakujących jednorazowych fartuchów z fizeliny), dobrze zorganizowane, to jeszcze mają poczucie humera. Popatrzcie sami (zrzuty z dziś):

Krótko mówiąc, „Wiedźmin” inspiruje, bo to oczywiście odwołanie do serialowej ballady Jaskra:

Ludzie organizują się na poziomie bloków, osiedli, proponują pomoc starszym, zbierają pieniądze na wsparcie szpitali. Paramilitarne młodzieżówki prawicy ruszyły do pomocy w transportach sprzętu i tam wszędzie, gdzie są potrzebni, i to jest fajne, że potrafili na czas epidemii zawiesić myślenie polityką, a usłużyć. Knajpy oferują darmowe wyżywienie lekarzom i ogólnie służbom, a jak któryś, khem, małomyślący polityk samorządowy zarzucił, że to jest korupcja, opinia publiczna mało co go nie zagryzła. Słusznie zresztą. Na twitterze co najmniej kilku specjalistów robi modele matematyczne rozwoju epidemii, co pozwala chociaż trochę widzieć, jak się rozwija sytuacja (polecam szczególnie profil Koronawirus na wykresie @koronawirus_xy).

I tak sobie myślę, że najwyraźniej jesteśmy świadkami, jak w Polsce odradza się w bardzo szybkim tempie społeczeństwo obywatelskie. O, jakie to jest piękne!

Podobnie jak szybkość, z jaką rozeszła się akcja domagania się, by umorzyć obciążenia dla przedsiębiorców. Epidemia się kiedyś skończy, ważne, żeby wtedy udało się odbić gospodarczo, bo żyć dalej za coś trzeba  – takie rozwiązanie zdecydowanie może w tym pomóc. Wygląda na to, że, po kilku dniach grzania tematu, rząd chyba się ugnie. Oby. Najbliższe dni pokażą, na ile skuteczna okazała się przyjęta strategia i nasze wspólne działanie.

Tym, co dla mnie jest bardzo trudne, to bardzo ograniczony dostęp do sakramentów, szczególnie Eucharystii. Codziennie literalnie o świcie włączam transmisję mszy z Tyńca – pokój tamtejszych mnichów się udziela, chociaż pewnie o tym nie wiedzą – i zazdroszczę im, że mogą przystępować do Stołu Pana. Trudny czas. Stawiający też pytanie o moje podejście do słowa, czyli tego, co mi zostało, nie licząc telefonicznego i via media społecznościowe kontaktu ze wspólnotą.

Zresztą słyszę głosy wielu kapłanów, dla których utrata kontaktu ze wspólnotą też jest trudna. Poruszająco mówi o tym opat tyniecki o. Szymon Hiżycki w drugim video z serii Miłość w czasach zarazy – o tęsknocie na widok pustego prawie kościoła. Niesamowitym przykładem jest też ks. Debbi, który nie mógł pełnić już posługi w szpitalu w Sassuolo (pn. Włochy), bo jest zakaz. Dał się jednak przekonać kolegom lekarzom, wyciągnął swój dyplom pulmunologa, zdobyty przed wstąpieniem do seminarium, i zatrudnił się w szpitalu jako lekarz.

Jednocześnie są też takie świadectwa:

W środę napisała do mnie jedna Pani z Łodzi takie słowa: „Muszę to Księdzu napisać. Dziękuję za sobotni post. W sobotę myślałam: iść w niedzielę do kościoła czy zostać. Jak przeczytałam Księdza post, to zaufałam, że Pan Bóg czegoś przez to mnie uczy. We wtorek okazało się, że moja mama ma koronawirusa. Musiałam przejść testy. Dziękowałam Bogu, że zaufałam i zostałam w domu. Nie wiem jaki będzie wynik testu, ale nie wybaczyłabym sobie, gdybym była w niedzielę w kościele i mogła zarazić ileś osób. Bóg zapłać za to słowo i niech Pan Bóg błogosławi (pisane do ks. Łukasza Płaszewskiego, podkreślenia moje).

One przekonują, że jednak to mięśnie pośladkowe wielkie są najważniejsze w tej batalii. To siedzenie na nich w domu decyduje, czy nasi lekarze zdołają poradzić sobie z epidemią.

90183687_3029798353723186_2421328804287873024_n

Służba zdrowia kolejna sfera naszego życia, która wrzeszczy wręcz o zmianę. Poznałam, leżąc po wypadku w Szpitalu św. Barbary w Sosonowcu, wiele cudownych lekarzy i pielęgniarek, nie licząc dietetyk i salowych. Oni naprawdę zasługują na to, żeby pracować w uczciwych warunkach i za dobre pieniądze. Nie mam pojęcia, jak pomóc, znajoma znająca medyczne klimaty napisała, że bez podwyżek nic nie da się zrobić.

Czasy ciężkie wydobywają z ludzi rzeczy najlepsze i najgorsze. Nie sądziłam, że będzie dane mi tego doświadczyć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s