Wypad i wszystkie odcienie tatrzańskiej pogody

Świat zupełnie inaczej wygląda z perspektywy tatrzańskiego szlaku. Wszystkie internetowe wojenki, problemy tak wytrząsane na wszystkie strony, że stają się jak rozdarta poduszka, z której wytrzepano pierze – pozbawione wagi, zamienione w męczący szum, nawet jeśli z natury ciężkie same w sobie… Uderzyło mnie to, kiedy siedząc po mszy pod kaplicą na Wiktorówkach, wrzucałam na fb swój zachwyt okolicznościami przyrody pod postacią fotografii. Nigdy jeszcze nie miałam poczucia tak wielkiego dysonansu, tak klarownego doświadczenia wirtualności problemów, które rządzą światem. Ktoś powie: „Banał”. I będzie miał rację. Tyle że to mój banał, na własnym życiu wyhodowany i nie mam ochoty się go pozbywać. Więcej, chcę się nim pocieszyć i podzielić, bo, powiem wam, warto go doświadczyć. Trzeźwiące.

Na Wiktorówki dotarłam biegiem (subiektywnym, bo z moim japończykiem, czyt. hashimoto, po górach biegać nie jestem w stanie) z Wierchu Porońca. Po prostu szlak, którego czas przejścia na mapie jest określony na godzinę, przebyłam w 35 min. Faktycznie, jest płaski i spacerowy, cudowne widoki (a wczoraj były takiego momenty, że widać było każdy świerk na górskich stokach), więc szło mi się dynamicznie, bo po lekko nachylonym zasuwać mogę w dobrym tempie.

Przebiegając przez Rusinkę odnotowałam pocztówkowo-grożący (te chmurzyska…) pejzaż oraz woń dymu. Znaczy – baca jest, wędzą oscypki, trzeba będzie wrócić na zakupy.

Na szczęście ojcowie mają dobre nagłośnienie, więc wykorzystałam fakt, że mszę słychać już na szlaku, i uznałam, że słyszany przy schodzeniu z Rusinowej akt pokutny to jeszcze nie dramatyczne spóźnienie. Do kaplicy i tak nie miałam szans wejść, bo była pełna. Ojciec na kazaniu nie mówił nic nowego, ale kilka zdań dotknęło tego, co na modlitwie towarzyszy mi od dłuższego czasu, więc jestem wdzięczna. Na koniec oczywiście ta cudowna modlitwa do Pan Jaworzyńskiej i błogosławieństwo.

A potem herbatka. I zakupiony z krakowskim sklepie z owadem w logo serek udający oscypka, zresztą mało przekonująco udający, ale co ser, to ser, i to jeszcze wędzony. Siadłam na słoneczku i zajęłam się konsumpcją. Rozbawił mnie widok kibelko-elektrowni oraz miejscowego traktorka (łańcuch wciąż założony, w końcu brak śniegu może być tylko czasowy).

Przy okazji parzenia sobie jeszcze ziółek pogadałam z o. Wojtkiem, spierając się, czy napisy na tacce powinny być dwujęzyczne (moja opcja), czy raczej niech się turyści uczą polskiego (opcja o. Wojtka). Stefan nie objawił swej rudowłochatej postaci, pewnie drzemał.

Wychodząc z herbaciarni poszłam za myślą, że może by tak zostać na chwilę modlitwy. Podejrzewam współudział Anioła Stróża w pojawieniu się tego pomysłu w tamtym momencie, bo kiedy się modliłam, za ścianą nagle lunęło i to tak po tatrzańsku – ściana wody. A po chwili ściana gradu. I znowu deszcz. A jak po tym pandemonium wyszłam na werandkę przy kaplicy, z całej ulewy zostało tylko stadko kolorowych zięb pluskających się w kałużach. Swoją drogą – zięby i pliszki to tam fest odtuczone, widać, że na turystach wzbogacają się nie tylko górale.

Zięby podziwiałam, rozmawiając przez telefon z ks. Jackiem Bernaciakiem, któremu zawdzięczałam ten wypad w góry. Sama z siebie nie ruszyłabym się z miasta, ale po pewnym wahaniu przyjęłam zaproszenie z jego strony, by spotkać się z grupą animatorów krakowskiej Oazy, którzy mieli rekolekcje w Groniu k. Bukowiny Tatrzańskiej. Po konferencji było sporo pytań, stąd mój późniejszy quasi-sprint na mszę o 13. Wrażenia jednak wyniosłam pozytywne, cieszę się, że charyzmat Ruchu żyje. Nie jest on (Ruch) już tak masowy jak za komuny, ale wciąż jest w nim potencjał i, niech Bóg pobłogosławi, perspektywy rozwoju.

Po rozmowie wróciłam na polanę, po drodze odnotowując cudowności w postaci lasu ociekającego w słońcu deszczem oraz całego mnóstwa kwiecia, w tym kaczeńców (a ktoś ostatnio żalił się do mnie, że ten gatunek ginie):

20190519_150934

Hala usiana dzikimi prymulkami, zagrody dla owiec rozstawione, ale futrzaków nigdzie nie widziałam. Za to węch mnie poprzednio nie zmylił i oscypka nabyłam. Poezja a nie ser. Widoki też bynajmniej nie prozaiczne:

Na dół zeszłam Doliną Filipka, bo lubię. Nieco ślisko, ale do przejścia. Na busa czekałam dwie dziesiątki różańca, więc niedługo. Miałam szczęście, że się zatrzymał, bo w środku nawet między fotelami już ktoś siedział.

Dziś bolą mnie mięśnie i zdecydowanie potrzebuję rozciągania, ale było warto. I dla spotkania z ludźmi z Ruchu, i dla wędrówki, ale przede wszystkim dla pobycia trochę u Mamy, w jej jaworzyńskim domu. To miejsce błogosławieństwa, można brać pełnymi garściami. Warto.

 

 

2 myśli nt. „Wypad i wszystkie odcienie tatrzańskiej pogody

  1. Przyroda odpręża. Mnie nawet w Krakowie zachwyca bujna zieleń. I ten wiosenny śpiew ptaków, który w każdym miejscu słychać. Ćwierkają i ćwierkają. Jakby nie mogły się nacieszyć wiosną i swoimi o niej opowieściami. Normalność w każdym wymiarze (spacer, kawa, herbata, rozmowa z drugim przyjaznym człowiekiem) uzdrawia! I pozwala patrzeć na świat z optymizmem, chociaż małym.

    Co do modlitwy i ucieczki do niej. Od roku jestem zadowolona, że znalazłam w bazylice dominikanów, w kaplicy Marii Magdaleny figurę św. Filomeny. Byłam zdziwiona, że tak mało popularna święta jest w kaplicy. Często gapię się na jej fotkę w necie. Mam ją w smartfonie. Bo ona jest po prostu nieziemsko piękna na pewnym obrazku. I jestem nią oczarowana. I jest moją koleżanką :-). Mam także koronkę do niej. Filomena była grecką księżniczką i tak sobie gadamy jak księżniczka z księżniczką :))))).

    Lubię także święto św. Rity na Kazimierzu w Krakowie w kościele św. Katarzyny i ten wysyp róż przed budynkiem. Uwielbiam na nie patrzeć. Jest w tą środę, choć nie wiem czy w tym roku pójdę. Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s