Zrośnięci ciałem (dopowiedzenie)

Wczoraj umknął mi jeszcze jeden, a w zasadzie to chyba nawet dwa aspekty sarks: grzeszność i ofiara. O drugim z tych tropów znaczeniowych mówił też o. Maciej Soszyński, który miał kazanie na konwenckiej w niedzielę. On akurat dotarł do niego, śledząc znaczenia czasownika accipere, który w przysiędze małżeńskiej został przetłumaczony jako „biorę”. Otóż słowo to może oznaczać też ‚cierpieć’.

Jeśli chodzi o sarks, ale też basar, chodzi o znaczenie ‚mięso ofiarne’. Ciało dane, ale też wydane. Większość z nas nie zna doświadczenia głodu, więc też nie do końca potrafi wycenić doświadczenie kogoś, kto zamiast spożyć wyhodowane z troską zwierzę, składa je w ofierze. Jest w tym doświadczeniu utrata, poczucie niepewności, konieczność odsunięcia lęku przed stratą i odrzuceniem, jakiego doświadczył Kain. Jest też realne ryzyko bycia oszukanym, dlatego tak ważne było, żeby składać ofiary właściwym, czyt. prawdziwym bogom/Bogu. Inaczej były daremne.

Ofiara towarzyszyła też zawsze zawarciu przymierza, z pewnością pamiętacie scenę, w której Abram najpierw zabija zwierzęta, potem rozcina je (poza ptakami) i układa ich połowy naprzeciwko siebie, po czym siedzi i czeka. A kiedy zaczyna się zmierzchać, między połowami przechodzi anioł Pana pod postacią słupa dymu i ognia, obwieszczając zawarcie przymierza.

Zarówno ono, jak i małżeństwo to hebrajskie b[e]rit. Ufundowane na ofierze z sarks, ale też ta ofiara nie jest dawana na ślepo – zanim Abram zabił zwierzęta, doświadczył już wcześniej Bożej opieki. Dzięki temu wiedział, że może zaufać. Nie był pewien, ale znał już Boga na tyle, by móc się na Nim oprzeć. Zanim panna była oddawana mężczyźnie, musiał najpierw za nią zapłacić, ale też wykazać, że będzie w stanie utrzymać żonę i dzieci.

Tak więc jest ofiara, wydanie siebie, ale też jest wcześniejsze wobec niej poznanie i zaufanie.

Zachwyca mnie też to połączenie w jednym pojęciu grzeszności i ofiary. Sarks jest przestrzenią słabości i upadku, ale też dzięki tej przestrzeni (w wymiarze ofiarnym) możliwe jest odkupienie grzechu. Nie bez przyczyny Słowo staje się sarks. Grzech wypływający ze słabości ciała, zostaje dzięki niemu właśnie uleczony.

Jedność małżeńska oparta na jedności ciała nie jest grzeszna (w końcu sam Bóg do niej zachęca w Księdze Rodzaju), ale dotyka ją słabość naszej grzesznej natury. Jeśli jednak spojrzymy na powstawanie tej jedności jako na oddanie/wydanie siebie drugiemu (kategoria daru, o której tyle jest w teologii ciała) i będziemy żyć według tej logiki, to co jest przestrzenią słabości, stanie się źródłem siły i uzdrowienia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s