Dzień sądu (apokryf dominikański)

Ziemia się zakołysała. Choć była najciemniejsza godzina nocy, niebo rozjaśniła zorza, jakby na horyzoncie powoli odrywało się niebo – przez rosnący prześwit wdzierało się światło tak intensywne, że wydawało się mieć gęstość materii. Idący cmentarną alejką mężczyzna w czarnej kapie i kapturze na głowie zatrzymał się przed neogotyckim grobowcem. Podniósł oczy i przebiegł wzrokiem po […]