Romanse z telefonem w roli głównej

Powiem wam, że trudno napisać dobry romans. Za to te najlepsze należą do klasyki literatury, jak chociażby książki Jane Austen, w których rozczytywał się Lewis, a ja go gorliwie naśladuję. Co więc z ckliwej opowiastki robi literaturę?

Tu trzeba dobrej konstrukcji psychologicznej postaci, bo w końcu historia dotyczy przede wszystkim przemian w sferze emocji, dobrze osadzonego w realiach wątku, wyważenia dobrze proporcji między budowaniem związku a pojawiającymi się przeciwnościami. Nie do pogardzenia jest też wartki język i odpowiednia dawka inteligentnego humoru.

Dobrze napisane romanse to jeden z moich ulubionych gatunków „wypoczynkowych”. Ostatnio jakoś nie miałam szczęścia – poza książką Ani Brody „Teoria zakalca Dagny Przybyszewskiej” jakoś nic ciekawego nie wpadło mi w oczy.

Aż do zeszłego tygodnia, kiedy dzięki znajomej autorce, Annie Łacinie, dostałam do recenzji jej dwie najnowsze książki: „Zadzwoń, kocham się” oraz „Telefony do przyjaciela”. Wbrew pozorom wątkiem głównym nie jest tu lokowanie żadnej z firm telekomunikacyjnych. Po prostu niepostrzeżenie telefon stał się dla nas gadżetem koniecznym do życia, a przy okazji da się świetnie wykorzystać przy budowaniu narracji.

Jednak obie historie jedynie zahaczają o telekomunikację, pozostając przede wszystkim opowieściami o ludziach. Główni bohaterowie są w wieku późna młodość / wczesna dorosłość. Zarówno oni, jak i postacie drugoplanowe w większości są dobrze scharakteryzowani. Jedyny problem miałam z Łukaszem z „Telefonów…”, bo po zakończeniu lektury dalej nie rozumiem jego motywacji. Z tym, że ta książka ma kompozycję, która sugeruje możliwość kontynuacji, więc może będzie coś dalej.

Obie powieści różnią się sposobem prowadzenia narracji. Pierwsza z nich pisana jest z perspektywy głównej bohaterki, chociaż nie w pierwszej osobie liczby pojedynczej. W drugiej przeplatają się różne punkty widzenia, ale też jest w niej mnogość postaci. Powiększa to liczbę możliwych zawikłań fabuły, ale też w pewnym momencie daje poczucie nadmiaru. Jeszcze nie przesytu, ale bardzo dużo wątków jak na jedną opowieść.

W „Zadzwoń, kocham cię” ujął mnie opis tego, co dzieje się w głowie i życiu osoby cierpiącej na syndrom po traumie. Moim zdaniem świetnie opisane, warto przyswoić i zapamiętać, tak na wszelki wypadek. Rewelacyjne jest też pozytywne ukazanie podejścia do psychoterapii a dokładnie potrzeby skorzystania z niej w sytuacji, kiedy rzeczywistość zaczyna nas przerastać. Pojawia się tu też kwestia wiary, kryzysu, Bóg nie jest Wielkim Nieobecnym a jednocześnie jest obecny w sposób całkowicie naturalny. Podobnie zresztą jak treść konferencji papieża Franciszka z krakowskich ŚDM, które też pojawiają się w tle całości.

Co do „Telefonów do przyjaciela” – niepełnosprawna dziewczyna jako jedna z dwóch głównych protagonistek to mistrzostwo świata. Szczególnie że jest ukazana jako mocna wojowniczka, zadbana i świadomie mierząca się z lękiem i niepewnością, jakie rodzi w zdrowych ludziach. Narastanie kryzysu u jej młodszej siostry uderzającego w ich siostrzaną relację i poszukiwanie siebie tej drugiej, a właściwie własnej wartości zagubionej przez niedopowiedzenia, jest przedstawione bardzo realistycznie – szczerze się jej kibicuje a jednocześnie czasem ma ochotę porządnie stuknąć w czółko. Mam poczucie, że tu potrzebna jest następna część, że za dużo wątków zostało otwartych i zawieszonych. Zobaczymy.

Książki czyta się lekko i przyjemnie, jest nawet ryzyko zaczytania się, więc ostrożnie z rozpoczynaniem, jeśli następnego dnia trzeba wstać wcześnie. Poza warstwą opowiadania jest w nich też sporo dodatkowych treści, więc poza zabawą i rozrywką też nieco mądrości do przyswojenia. Na przykład o językach miłości, ale po opowieść o nich zapraszam do  „Zadzwoń, kocham cię”. Wykreowane światy zostają w wyobraźni i chodziły za mną jeszcze przez pewien czas. A to znak, że książki dobre – sugestywne.

Jeśli lubicie romanse i potrzebujecie odpocząć przy lekturze, a przy okazji jeszcze czegoś się nauczyć o relacjach i o świecie – polecam!

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s