Od aniołów do wymoczków

Do historii tegorocznych warsztatów warto dodać jeszcze i to, że uczestniczyli w nich obcokrajowcy. Białorusini, którzy przyjechali z o. Holubem OFMConv (przywiódł ich Gołąb po prostu – wszelkie skojarzenia z Duchem Świętych w pełni usprawiedliwione), Niemka, która prowadzi scholę o jakże miłej dla duszy nazwie „Ave Florum Flos” w Berlinie, a także Renato z Turynu, który był w naszej grupie.

Niewątpliwie uszczęśliwił go fakt, że Michał Sławecki świetnie mówi po włosku i część zajęć prowadził w obu językach. Do tego turyńczyk stał się też wybitnym wsparciem dla prowadzącego, jeśli chodzi o promowanie tzw. włoskiej wymowy łaciny, która w rzymskim chorale jest właściwa (wiecie: respicze, andżelus, czirkuit, eksurdże etc.). A kiedy próbowaliśmy bronić dominikańskiej wersji wykonawczej, nasze żartobliwe przepychanki podsumował gromkim: „Forza Roma!”.

I było po bronieniu.

Później Adam odkrył, że śpiewaliśmy już graduał „Respice Domine”, ale po OPowemu. Pokazaliśmy dowód w postaci zapisu prowadzącemu, ten rzucił okiem i podsumował: „Niby to samo, ale coś wyżarło większość dźwięków!”. Fakt; jakby to ująć: na czterolinii było… przejrzyściej. I pauzy były, dużo pauz. Rzymski chorał nie lubi tego.

Zresztą Michał musiał znosić też to, że mieliśmy określone nawyki śpiewacze, np. akcentowanie niekoniecznie tych dźwięków, które według jego interpretacji powinny być zaakcentowane. Usłyszeliśmy więc, że mordujemy neumy. Aż się chciało dorzucić: „I na stosik, i na stosik…”.

Kiedy już udało nam się osiągnąć pewien konsensus, śpiew został uzupełniony interesującymi wprowadzeniami teoretycznymi. Na przykład dowiedzieliśmy się o nieznanych powiązaniach niemieckich ksiąg liturgicznych ze średniowiecza ze światem Walta Disneya. Otóż nasi zachodni sąsiedzi mieli zwyczaj zapisywania zaimka „mihi” jako „michi”, co czytali jak imię pewnej znanej kreskówkowej myszki. Podobnie zapisywali „nihil”, ale już w „vehementer” okrutnie pozbywali się „h”, zupełnie bez litości.

Dowiedzieliśmy się też, że najtrudniejszym z istniejących w tekstach liturgicznych słów jest „Domine” i wszelkie jego odmiany. Michałowi chodziło o problemy z jego zaśpiewaniem tak, żeby nie zdechło po pierwszym dźwięku (akcent słowny jest na „Do”). Kiedy jednak powiedział: „To najtrudniejsze słowo, jakie istnieje”, pomyślałam, że jest w tym też coś głębiej, tak teologicznie. Bardzo trudno jest szczerze i do końca wyznać, że to nie ja jestem panem/panią mojego życia. Bardzo trudno jest oddać kontrolę.

Jednak może powróćmy do mniej poważnego aspektu prób oraz obecności na nich Renato. Zostaliśmy też pouczeni co do cliwis, a mianowicie tego, że jest to nuta wisząca/oparta na sąsiedniej, mówiąc inaczej: pozbawiona autonomii. Kiedy prowadzący przetłumaczył tę cześć wykładu na włoski, Renato kiwnął głową i dodał, że w jego rodzinnym języku jest ona rodzaju męskiego. Tia. Może to jakiś wkład do poszukiwania odpowiedzi na pytanie, skąd się tam biorą włoscy „mammoni” (po naszemu: maminsynki)?

Na koniec nieco o roli wyobraźni w śpiewaniu. Michał zasugerował nam, żebyśmy usłyszeli w melodii Offertorium „Immitet Angelus Domini” anioła, o którym mowa w tekście. Mieliśmy zaśpiewać skrzydełka, jakkolwiek to może dziwnie brzmieć, ale jest to wykonalne i rzeczywiście pomaga – wizualizujemy sobie drgające lub machające skrzydła i staramy się zaśpiewać ten ruch. Tylko zaśpiewaliśmy to za delikatnie,  co Michał podsumował, że to nie były skrzydełka, tylko rzęski. A jak po liturgii stwierdził, że w naszym śpiewie było wszystko: skrzydełka, rzęski a nawet orzęski, to te ostatnie mnie wzięły i zaniepokoiły. Pierwotniaki w chorale? Znaczy śpiewaliśmy jak wymoczki? Nie uchodzi, nie uchodzi…

Na szczęście jest zawsze szansa, że nadinterpretuję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s