MC: czwartek XIII tygodnia

Była burza. Zostawiła po sobie tęczę i powietrze pachnące świeżo umytą żywicą. Pojechałam do Zakopanego na kawę, której ostatecznie nie wypiłam, bo poszłam na obiad do Adriano – moim zdaniem jedna z najlepszych knajp zakopiańskich, ze świetną obsługą, przytulnym lokalem i bardzo dobrą włoską kuchnią. Do tego wszystkiego zaledwie kilka kroków od głównego ceprotraktu Krupówek, […]

MC: śś. Piotra i Pawła Apostołów

Miał być piękny dzień i jest piękny. Ciepło, nawet upalnie, z przepływającymi obłokami. Postanowiłam przełamać w sobie lęk przed panią niedźwiedź i poszłam w górę wyciągu, potem lasem na Tarasówkę i tam sobie zeszłam. Co prawda jak szłam przez las, to czułam, że coś mnie się gapi w plecy, ale uznałam, że pewnie to przeczulenie […]

MC: św. Ireneusza z Lyonu

Co wam powim, to wam powim, ale wam powim – o. Artur Musialski OP to niebezpieczny człowiek jest. Zwłaszcza dla koncelebransów i asysty, ze szczególnym uwzględnieniem diakona. Bo człowiek wywiąże się już ze swojego zadania – wyraźnie i ze starannością przeczyta Ewangelię – zrelaksowany i w poczuciu dobrze wykonanego obowiązku zajmie miejsce na sedilii, żeby […]

MC: poniedziałek XIII tygodnia

W nocy przyszła zła mgła i ukradła góry. Jakby ktoś miał wątpliwości, to zdjęcie Rusinowej Polany. Z całego bogactwa jej panoramy zostały tylko detale. Nie można było liczyć nawet na ciepłego oscypka, bo w bacówce remont paleniska. Dobry moment, bo na polanie klientów brak, tylko przechodnie i ogólna wilgoć. Trudno było odróżnić moment, kiedy to […]

MC: sobota XII tygodnia

Dławiący duchotą dzień zamienił się w chłodny, słoneczny wieczór pachnący dymem z żywicznego drewna i sianem. Do MC przyjechała na rekolekcje jakaś wspólnota, ludzie w różnym wieku, sporo dzieciaków. Kościółek pękał w szwach. To znaczy pewnie by pękał, gdyby nie to, że wystarczyło otworzyć drzwi, żeby światynią stały się „soboty”, parking i cała widoczna stamtąd […]

MC: uroczystość narodzin Jana Chrzciciela

Poranny plan, wykombinowany kilka dni wcześniej, był ambitny: wejść Boczaniem, dojść do Czarnego Stawu Gąsienicowego, zejść Jaworzynką. Z tego zrealizowałam tylko wejść Boczaniem [do Przełęczy między Kopami], zejść Jaworzynką, co oznacza skrócenie wyprawy o dobre dwie godziny, nie licząc czasu przesiedzianego nad moim ulubionym zbiornikem wodnym w Tatrach. Siedziałam wczoraj do późna (nigdy więcej zleceń […]

MC: św. Alojzego Gonzagi SJ

Wróżba IMGW sprawdziła się nad podziw dobrze – dzisiejsza (21 czerwca) pogoda była idealna na łażenie. Niżej pewnie było duszno i gorąco, ale tam, gdzie dotarłam, wiał bardzo silny wiatr. Od dziś nie będę mówić: „Wieje jak w kieleckim”, tylko: „Wieje jak na grani”. Wyjście z Kuźnic Szlak ten zamarzył mi się rok temu i […]