Podrzucili, to skrytykowałam

Kaznodzieja, którego etatowo krytykuję, wydał, w koprodukcji, kolejną książkę. Pewnie nawet bym nie zarejestrowała tego faktu, gdyby nie znajoma. Poprosiła mnie o przeczytanie go, obiecując darmowe podniesienie ciśnienia tudzież (cytuję) „ubogacenie”, i prosząc, żebym napisała, co sądzę. Obietnica się spełniła, więc piszę. Ciśnienie skoczyło mi kilkukrotnie, więc podzielę się wrażeniami. A co tylko ja mam […]