Anegdociarnia

Pierwsze dwie historyjki z wczorajszej mszy konwentualnej u OP. Miałam okazje po raz kolejny się przekonać o prawdziwości stwierdzenia, że liturgia u dominikanów jest jak western: nigdy nie wiadomo, co się wydarzy, ale na pewno dobrze się skończy. A wydarzyło się najpierw dramatyczne i pełne egzystencjalnego ciężaru czytanie z Koheleta, zakończone słynnym: „…a wszystko marność […]