Na marginesie Ksawery

Nadchodzi. Wczoraj wypuściła przez morze swoje charty – skowyczały, wpadając do kominów, łamały gałęzie, które stanęły im po drodze, zdarzyło im się wybijać okna i zdzierać dachy swoim pazurzastym pędem. A teraz sama nadchodzi. Bynajmniej nie w białej sukni. Jej płaszcz jest ciężki, ołowiany, matowy. Zasuwa się na niebo jak zapora. Ciężko na piersi od […]