Błogosławieństwo popiołu

Na porannej mszy karnawał zawalczył z postem i to dość głośno – podczas Przeistoczenia w pierwszej ławce zaczęła dzwonić komórka, a ponieważ właścicielka miała ustawiony jako dźwięk dzwonka jakiś utwór dyskotekowy a pani udawała, że to nie jej telefon, przez dłuższą chwilę zrobiło się skocznie. Ostatecznie jednak post zwyciężył: wyszliśmy z kościoła z głowami posypanymi prochem ze spalonych palm zeszłorocznej Niedzieli Palmowej i rozpoczął się czas wciśniętego sprzęgła, że tak odwołam się do swej jakże błyskotliwej metafory 🙂

Tak zasadniczo to jednak chciałam o czym innym – o błogosławieństwie. W formularzu Środy Popielcowej są dwa do wyboru, dziś rano o. Grzegorz odmówił to:

Panie Boże, Ty przebaczasz ludziom, którzy się upokarzają i starają się zadośćuczynić za grzechy,  wysłuchaj łaskawie nasze prośby * i udziel hojnie błogosławieństwa swoim sługom i służebnicom, którzy będą posypani tym popiołem, niech wytrwają w czterdziestodniowej pokucie, * aby mogli z oczyszczonymi duszami uczestniczyć w paschalnym misterium Twojego Syna. Który żyje i króluje na wieki wieków.

Lubię błogosławieństwa. To nieco zapomniany smak, ukryty w spiżarni Kościoła. Niby często serwowane, ale bez pogłębienia. A jest coś tak niesamowicie pięknego w geście krzyża, krzyżyku na czole, wyciągniętych nad głową rękach drugiego człowieka. Szczególnie kiedy się staje wobec jakiegoś wyzwania. W przyjęciu błogosławieństwa jest uznanie własnej niewystarczalności, odkrycie siły płynącej z bycia we wspólnocie, doświadczenie zakorzenienia i wreszcie krzepiąca myśl, że skoro mi błogosławią, to mam oparcie. W samym słowie, ale i w Gwarancie tego słowa.

Zaczyna się Wielki Post. Katechumeni rozpoczynają przygotowanie bliższe do przyjęcia chrztu, my przygotowujemy się do głębszego przeżycia Triduum i Zmartwychwstania. Potrzebujemy błogosławieństwa. Szczególnie, iż jest ono znakiem, że Bóg nie tylko wymaga – On daje siłę i umożliwia wytrwanie.

Jeśli znajdziemy w sobie dość sił i odwagi do zmierzenia się ze swoją małością. Pościć, to zgodzić się na doświadczenie braku maski. Sport zaiste ekstremalny.

Jedna myśl nt. „Błogosławieństwo popiołu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s