Ciemny kościół, part II

Na początek – przepraszam za znikające posty: doszłam do wniosku, że nie jestem w stanie na tyle ciekawie ująć moich wniosków, żeby to nie zabrzmiało banalnie. Herbata z don Simonem dała mi do myślenia, ale obawiam się, że te przemyślenia są raczej małoprzekazywalne. Wybaczcie 🙂 We wspomnieniach z brzucha wieloryba napisałam o pewności miejsca, do którego możemy […]