Słownik słów passe, literka b

BÓG

[zamiast definicji ] Szukanie odpowiedzi na pytanie: „Quis est Deus?” (Kto to jest Bóg?) pewnemu Dominikaninowi z Akwinu zajęło całe życie, a i tak na koniec stwierdził, że to co napisał, jest słomą. Jak więc widać na jego potężnym przykładzie (nie dość, że był mózgowcem, to fizycznie do drobnych – mówiąc bardzo delikatnie – też nie należał), podanie zwartej definicji jest skazane na ułomność.

Pomimo to chcę przynajmniej spróbować wskazać kierunek myślenia, bo coraz mocniej narasta we mnie przekonanie, że pojęcie „Bóg” stało się niezrozumiałe w naszym kręgu kulturowym. Afrykańczycy, mieszkańcy Ameryki Południowej, muzułmanie w swojej doskonałej większości intuicyjnie wiedzą, co kryje sie pod tym pojęciem, my w Europie i Ameryce Północnej wolimy kręcić filmy i pisać książki o Antychryście. 

Co to więc jest Bóg? Paul Tilich zdefiniował go jako ostateczną troskę, a więc coś, co stanowi dla nas centrum, wokół którego organizujemy nasze życie, i do którego uciekamy po pomoc w chwilach kryzysu. Coś, co jest ponad nami, istotę nieskończenie potężniejszą, nie do końca poznawalną, panującą nad rzeczywistością. To jest próba znalezienia najbardziej ogólnej definicji Boga, osobiście lepiej się czuję w określaniu Go po chrześcijańsku.

Pierwsza cecha: jest to Ktoś a nie Coś. To oznacza, że możliwe jest nawiązanie kontaktu i dialog a co za tym idzie – więź. Możliwość jej zaistnienia potwierdza Jego immamencję a więc obecność w świecie.

Druga cecha: nie do końca poznawalny, podobnie jak inne osoby. Dlatego w relacji do Niego najlepszym sposobem poznania jest jedynie wiara, wiedza w pewnym momencie się wyczerpuje, pojęcia kuleją i pozostaje ciemność oślepionych światłem oczu.

Trzecia cecha: paradoksalny. Łączy w sobie cechy, które na naszym poziomie poznawania wzajemnie się wykluczają: Jeden a Trzech, sprawiedliwy i jednocześnie miłosierny, wszechwiedzący a dający wolność wyboru, wszechmocny a pozwalający nam działać w sposób ingerujący w Jego działanie, doskonale dobry a pozwalający nam ponosić bolesne konsekwencje naszych działań. Jest to dowód na Jego transcendencję a więc bycie ponad rzeczywistością ludzką.

Czwarta cecha: prawdziwy. Nie wytwór mojego intelektu, konstrukt filozoficzny a Ktoś do poznawania (patrz: cecha pierwsza) i na Kim mogę się oprzeć. Bo prawdziwość w tym wypadku oznacza także szczerość.

Wyrzuciliśmy z naszego myślenia Boga, bo sami próbujemy być Bogami. Cały dramat tej postawy polega na tym, że nie jesteśmy w stanie udźwignąć tej odpowiedzialności i naszymi Bogami staje się to, nad czym powinnismy panować: nasze ciało, emocje, inni ludzie, przedmioty. A ponieważ one nie moga zaspokoić naszego pragnienia, narasta w nas rozpacz i lęk.

A Bóg jest. I czeka.

15 myśli nt. „Słownik słów passe, literka b

  1. Jaki piękny temat !!

    Trudno się pisze o Bogu.

    Jak widać, najtrudniej jest przestać pisać o sobie, a zacząć o Nim.

    Paul Tilich na przykład definiuje Boga przy pomocy człowieka. Ktoś, na kim MY mamy się skupić. Pyszna definicja ! Jakby definiować krowę jako punkt, wokół którego krążą muchy 😉
    Co to w ogóle za odpowiedź? Pytam: „kim jest Bóg”, a Pan odpowiada „powinniśmy to i tamto”.
    Ja o Bozi, on o kozi – jak mówi stare ukraińskie przysłowie 🙂

    Pierwsza cecha: Osoba.
    Bingo !
    Podmiot, nie przedmiot !

    Druga cecha: niepoznawalny.
    A dlaczego? Znów definiujemy Boga poprzez człowieka: MY nie potrafimy Go poznać, bo MY mamy ograniczony rozum. Co nie znaczy, że Bóg jest niepoznawalny. Może Anioły znają Go doskonale?

    Trzecia cecha: paradoksalny.
    Jak wyżej, Znów mówimy o naszym umyśle, a nie o definicji Boga. Toż to narcyzm jakiś.

    Sądząc po Jego dziełach, powiedziałbym, ze Bóg jest harmonią i mądrością, że długo jeszcze nie będziemy w stanie zrozumieć Jego dzieł, ale po trochu nam tego rozumku przybywa, i w końcu kiedyś rozwiążemy pozorne paradoksy i się zachwycimy !!

    Czwarta cecha: prawdziwy.
    Zgoda. Ale to chyba oczywistość. Po co zaprzątać sobie głowę nieprawdą?

    Dla mnie najistotniejsza cecha Boga to STWÓRCA.
    Praprzyczyna, Inicjator.
    Nie byłoby świata, nas, naszych rozważań i usiłowań, gdyby nie Jego wola, myśl i chęć, abyśmy zaistnieli.
    On bez nas może istnieć – my bez Niego – nie.

    Pozdrawiam !

    • Wiesz, Bóg się wcielił a to znaczy, że wybrał mówienie o sobie przez pośrednictwo człowieczeństwa 😉 Ale z tym Stwórcą to wstrzeliłeś się Pan idealnie – to Jego główna cecha. Dawca życia. Ech, Piękny jest…

    • W rozważania o Bogu (napisałem całe słowo, specjalnie z powodu Geoffreya 🙂 ) nie wchodzę w tej chwili, ale chciałbym spytać, ile kosztuje to zdanie o krowie, bo bardzo chcę je kupić 🙂

      @Ella
      Dziękuję za wspólną Sjestę – do tematu postaram się wrócić 🙂

      • Też dziękuję – rozmowy z Tobą są bardzo inspirujące 🙂 Nie wspominając już o tym, że miłe!
        I proszę tu nie robić targu bydlęcego, no!
        😀

  2. „Wiesz, Bóg się wcielił a to znaczy, że wybrał mówienie o sobie przez pośrednictwo człowieczeństwa”
    Bo to mądre i sensowne jest, żeby mówić do człowieka pod postacią człowieka.

    Bóg zbliżył się do naszego poziomu, dopaspwał się do nas, bo to nam, nie Jemu było potrzebne.
    Myślę, że osobista relacja z Bogiem i świadomość Jego miłości nie powinna nam zacierać właściwych proporcji między Bogiem a człowiekiem.

    Pozdrawiam !

    • A z tym zacieraniem sie proporcji to zgoda, dlatego w tekście o Trójcy dawno, dawno temu napisałam, że nasze mówienie o Nim to zaledwie gaworzenie. Tutaj też zresztą pisze, że jest nie do końca poznawalny. Po prostu ludzkie kategorie najelepiej z tych nam dostępnych, do niego pasują.

  3. Kupczak ostatnio przypomniał inne słowo passe, skromność (modestia). Czy możesz napisać felietonik na jego temat? (tzn. słowa, a nie Kupczaka :-]).
    Mała popraweczka BTW: Quis est Deus? to nie jest Co to jest Bóg, tylko Kim jest Bóg.

    • Przerpaszam, że wczesniej nie odpowiedziałam – spróbuje cos wykombinować. Na razie nie do końca czuję ten temat, może mnie coś kiedyś natchnie.
      A za poprawke dzieki – juz ja wprowadzam!
      Pzdr 😉

  4. @Bohjan – dziękuję za całego Boga.
    Krowę masz w prezencie, dodaję jeszcze kozę 🙂

    @Ela: „nasze mówienie o Nim to zaledwie gaworzenie. Tutaj też zresztą pisze, że jest nie do końca poznawalny.”

    Właśnie o to mi chodzi: to my nie umiemy do końca poznać Boga. To nasza cecha, nie Boga.
    Nie poznamy Go do końca, bo nie mamy czym.
    Ale nie ma żadnych podstaw do twierdzenia, że obiektywną cechą Boga jest niepoznawalność. A tym bardziej Jego intencją – przecież wiele wysiłku włożył w to, abyśmy Go poznawali.

    • Bóg jest poznawalny, ale nie całkowicie. Tzn. jest poznawalny w tym sensie, że możemy Go poznawać i część Jego cech poznajemy, ale nie jesteśmy w stanie poznać Go całkowicie, bo wtedy przestałby być Bogiem 🙂 Co to za Bóg, którego mogę zmieścić w moim poznaniu?

  5. Elu, chyba się nie rozumiemy.

    Pan A poznał pana B.
    Ale pan C nie poznał pana B ( bo np. nie potrafi)
    Czy pan B jest niepoznawalny?
    Nie.

    Nie możemy wyciągać pochopnych wniosków o panu B tylko dlatego, że jesteśmy panem C.

    „Co to za Bóg, którego mogę zmieścić w moim poznaniu?”
    A czemu nie? Dalej pozostaje Stwórcą, Ojcem, Żródłem miłości. Nic z swego boskiego splendoru nie traci.
    To nie Zeus, który musi dbać o wizerunek szefa Olimpu 😉

    Poza tym mam cichą nadzieję poznać Boga po zmartwychwstaniu.

    • Chyba dyskutujemy sie mając na myśli to samo 😀 Rzecz w tym, że ty pomijasz przymiotniki w moich wypowiedziach, no! Przecież napisałam, że Bóg jest poznawalny w sensie tego, że można coś z Niego poznać. A co do CAŁKOWITEGO poznania Boga – jeśli coś całkowicie jesteś w stanie pojąć swoim umysłem, to to coś mniej skomplikowane od ciebie: dorosły jest w stanie zrozumieć dziecko, dziecko nie jest w stanie całkowicie pojąć dorosłego – bo brak mu doświadczenia i np. myslenia abstrakcyjnego. O coś takiego chodzi.

  6. Mamy na myśli to samo, czyli całkowite poznanie Boga.

    I wciąż niemożność poznania Boga przez człowieka traktujesz jako cechę Boga.

    A ja twierdzę, że to cecha człowieka.
    Że z faktu, iż nie potrafimy do końca poznać Boga, nie wynika dla nas żadna informacja o cechach Boga.
    Wynika z tego tylko tyle, że my mamy umysł „dziecka”.

    Z faktu, że dziecko nie rozumie dorosłego nie wynika, ze dorosły jest niepoznawalny.

  7. Możemy myśleć, mówić o Bogu. Spierać się o wyrazy najlepsze. I pewnie i z tego jakiś (duży) pożytek jest.
    Osobiście bliska jest mi myśl, że ,,poznać Boga to wiedzieć, co należy czynić”. To znaczy chciałabym, by mi była bliska:) Ot, praxis…
    pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s