Wiater z grilla

Zachciało się babie opalania, ech. Zamiast grzecznie na czas stania na stoisku na kiermaszu zalożyć jakąś tkaninę na plecy, wystawiałam je przez pięć godzin na działanie promieni UV i pokrewnych. A teraz jest jęk i pieczenie plecków obficie zsypanych piegami, na których wyrastają nadobne ropieńki. I do tego malutki stan podgorączkowy, a co sobie będę […]