Laik to brzmi dumnie

Laikat jest to część Kościoła, która nie ma święceń. Wiele zakonów ma swoje laikaty, czyli ludzi świeckich żyjących w świecie charyzmatem danego zgromadzenia (pisałam tu już o pijarskim laikacie, zresztą wywiad na jego temat jest w najnowszym numerze kwartalnika 🙂 ) i, zwłaszcza na Zachodzie, ale nie tylko, coraz mocniej akcentuje się znaczenie świeckich.

To tak w charakterze wstępu, bo zasadniczo to ja o wypowiedzi kard. Angelo Scoli, patriarchy Wenecji. Miała ona miejsce na posiedzeniu Papieskiej Rady ds Świeckich (tu serdeczne pozdrowienia dla Pani Konsultor, czyli Danusi Piekarz 🙂 ). Kardynał Scola zwrócił uwagę, że laicki wymiar Kościoła jest dla wspólnoty zasadniczy. Laicki, nie klerycki. Czemu? Ponieważ ten wymiar jest zgodą na to, aby wszystkie wymiary mojego życia przenikało spotkanie z Chrystusem a więc nie tyle sprawowaniem jakichś specjalnych posług czy zadań ściśle kościelnych, co zgoda na to, by Chrystus działał przeze mnie w świecie i to tym niekoniecznie „kościółkowym”.

Bardziej po ludzku: przypomnijcie sobie, co się stało z życiem Pawła po tym, jak poraziło go światło pod Damaszkiem. Całe jego życie, wszystkie relacje i działania uległy gwałtownej zmianie: jego dawni wrogowie stali się przyjaciółmi, zwalczana doktryna sposobem na życie a wszystkie zdolności i wiedza zaczęły służyć głoszeniu Chrystusa. Coś podobnego, tylko w specyficznej dla każdego z nas skali ma się również wydarzyć w naszym życiu: nasze decyzje i relacje mają wypływać z odniesienia do Chrystusa i do Niego prowadzić. Tu kluczowym elementem jest modlitwa i trwanie w łasce uświecającej. Banalne? Brzmi jak slogan? Trudno. Inaczej tego nazwać nie potrafię.

I jeszcze raz karydnał Scola. Dostrzega we współczesnym świecie dwa zagrożenia dla życia laikatu: zamknięcie się w Wieczerniku 10 m nad ziemią albo traktowanie chrześcijaństwa jako jedynie „cementu” spajającego społeczeństwo oraz dającego mu odpowiednią formację etyczną. To dwie skrajności, obie oddzielają Boga od doczesności. Trzeba by zrobic rachunek sumienia i przyjrzeć się, do której skrajności mi bliżej…

9 myśli nt. „Laik to brzmi dumnie

  1. Elaczku, trochę nie wykumałam, o co chodzi w tej wypowiedzi kardynała. Że niby laikat bardziej Boży niż ordynowani? Tak to brzmi, ale byłoby to strasznie głupie. Przecież wszyscy jesteśmy święci na mocy chrztu, niezależnie od święceń lub ich braku… Ja w ogóle nie lubię tych podziałów.

  2. Iiiii, Aga, jak super, że czytujesz moje wypociny 🙂

    Już się tłumaczę – chodzi raczej o to, przynajmniej tak zrozumiałam, że Kościół ze swej natury przede wszystkim jest świecki, czyli zanurzony w świecie. A święcenia są jedynie w służbie Kościoła. Jutro postaram się poprawic ten wpis, dziś już mi się od rana mózg lasuje…

    Pozdrawiam ciepło!

  3. Czytuję, choć nieregularnie:)
    Uhm, no tak, z tym komentarzem to ciężko się nie zgodzić, choć pomyśl, jeszcze 50 lat temu nawet Congar bał się coś takiego wprost pisać chyba…

    Pozdrawiam Cię serdecznie.

  4. Jasne, że są, ale po co je podtrzymywać (nawet w narracji), gdy niekoniecznie trzeba?:)
    Eluś, czytałaś frag. dziennika Congara, wydane przez „W drodze”?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s