Długie wieczorne ggadanie

Uprzejmie donoszę, że nick „Morfeusz” to jedna wielka ściema. W mitologii greckiej jest to bożek, który przynosi ludziom sen, jest bliźniaczym bratem Thanatosa, czyli śmierci. Najczęściej przedstawiany jest z makówką, symbolem usypiania (tak, już wtedy znano działanie opiatów 🙂 ). Tymczasem ile razy przed snem poggadam sobie z Morfeuszem (autor bloga „Szpitalne życie”), tyle razy skacze mi adrenalina i o spaciu mówić ciężko, zaś następnego dnia po głowie snują mi się różne bolesne przemyślenia. Fatalny anastezjolog (choć mój ulubiony) 😛

Z tematów pobudkowych, jakie ostatnio pojawiły sie w ggadulcach od Morfeusza, jednym z mocniej do mnie przemawiających była historia pani, pobożnie śpiewającej w chórze kościelnym a na boku zajmującej się chodzeniem do wróżki i praktykowaniem tarota. Czemu ludzie pakują się tak łatwo diabłu w sieci?

Praktykowanie wróżb, chodzenie do wróżki, wiara w horoskopy etc. są grzechami przeciw pierwszemu przykazaniu: Nie będziesz mial bogów cudzych przede Mną (serwuję tu wersję katechizmową). I w katechizmie tak napisali, bo tego typu działania są powiedzeniem Panu Bogu: „Nie mam do Ciebie zaufania”. Zwykle grzechy tego typu popełniają osoby, które są albo ciekawskie („a, co mi zaszkodzi pójść do wróżki, no najwyżej strace te kilkadziesiąt – kilkaset złotych…”), albo mają bardzo wysoki poziom lęku i powinny nie tyle chodzić do wróżki, co przejść się do terapeuty i odpowiedzieć sobie na pytanie, czego tak się w życiu boją i dlaczego. Czasem starczyłyby nawet dobre rekolekcje albo sensowny kierownik duchowy.

Jakie są konsekwencje tego typu działań? Po pierwsze zerwanie więzi z Bogiem (przypomnę – jest to grzech ciężki, inaczej nazywany idolatrią: co innego staje na miejscu Boga w sercu danej osoby). Zerwanie tej więzi wystawia nas na działanie Złego i zaręczam, że on takiej okazji nie przepuści i z pewnością w życiu takiej osoby namiesza. Przy regularnych wizytach u wróżek zwykle pojawiają się takie objawy jak niekontrolowane napady agresji, wchodzenie w konflikty z bliskimi, rozpad relacji, nawet tych, które do tej pory były udane, depresje, nieuzasadnione lęki. Jak więc widać problem zamiast maleć, narasta. Wróżka lub tarot staje się bożkiem, który za nas podejmuje decyzje, rozwiązuje nasze problemy życiowe strasząc, że w razie nieposłuszeństwa stanie się coś takiego strasznego, ale takiego strasznego, że normalnie dramat, a więc krótko a zwięźle – manipuluje nami.

Z serca radzę: lepiej jest uklęknąć na adoracji niż stawiać sobie tarota. Po pierwsze jest to wizyta darmowa ( i na szczęście NFZ jeszcze nie macza w tym palców 🙂 ), po drugie odpowiedź przyjdzie z pewnością i będzie to rozwiązanie przynoszące pokój i odbierające lęk. I będą to rozwiązania, wobec których będziemy wolni. Bóg nami nie manipuluje, wskazuje tylko najpewniejsze drogi a my decydujemy, czy chcemy nimi pójść, czy nie. On kładzie przed nami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo i prosi, żebyśmy wybrali życie (por. Księga Powtórzonego Prawa 30,19).

2 myśli nt. „Długie wieczorne ggadanie

  1. Cóż…. myślę, że jeden z powodów chodzenia do wróżki, zajmowania się tarotem, horoskopami, to brak wiedzy czym to wszystko może grozić. Nie znam motywacji poszczególnych osób, ale mam wrażenie że sporo osób traktuje to jako pewien rodzaj rozrywki, czy relaksu. Moja koleżanka (z wykształcenia psycholog) w czasach studenckich lubiła odwiedzać pewną wróżkę z ul Krakowskiej. Twierdziła, że pani jest bardzo miła i mówi jej same pozytywne rzeczy (ponoć „profesjonalna” wróżka nigdy nie powie człowiekowi niczego złego) i każda taka wizyta dodaje jej sił do życia.
    Ile ludzi potrzebuje takich „sił do życia” to widać pod Sukiennicami…… do siedzącej tam pani wróżki zawsze ustawia się kolejka. To, że ludzie takich sił szukają nie tam gdzie trzeba to zupełnie inna kwestia. Podobnie jak łamanie pierwszego przykazania. Zapytaj kilku przeciętnych katolików czy łamią pierwsze przykazanie. Większość odpowie Ci, że nie bo przecież nie wierzą w żadnego Zeusa czy innego bożka.

    Co do Morfeusza …. zgadzam się w zupełności. „Przez niego” zarwałam kiedyś dwie noce czytając zaległe notki. Mam tez poważne podejrzenie, że on sam również wcale nie sypia (oceniając po godzinach, w jakich pojawiają się nowe notki oraz komentarze na zaprzyjaźnionych blogach) 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s