Dzień pierwszy

Mam katar, co uważam za zdarzenie głęboko niesprawiedliwe i wskazujace na wyjąkową złośliwośc losu, bo właśnie trwają targi książki w Krakowie a ja zamiast cieszyć się ich atmosferą, tkwię na stoisku modląc się o to, żeby była już 18.00… Kicham na taką imprezę…

A miało być tak pięknie – plotki ze znajomymi, podglądanie konkurecji, gromadzenie katalogów. A tymczasem nawet krówek od „Jedności” nie chce mi się jeść, co oznacza, że osiągnęłam dno zakatarzenia.

Jutro będzie ciężki dzień – jak go przezyję, to będzie dobrze. Czterech autorów po kolei będzie u nas podpisywac swoje książki a to oznacza tłum ludzi, koniecznośc udzielania zbornych odpowiedzi i zabawiania gościa rozmową na tematy pogodowo-obojętnie. Tia…

Ale potem będzie już tylko niedziela, jeden gość w postaci o. Leona (przekochany człowiek) i luz. Katar tez juz powinien być wtedy mniejszy. Przeżyję jakoś…

8 myśli nt. „Dzień pierwszy

  1. Dziś wyglądałaś wyjątkowo pociągająco 😀 Ale mam nadzieję, że szybko Ci przejdzie, bo kichać na o. Leona to jednak nie uchodzi 😉 W razie czego przybywaj na naleweczkę – podziała od razu, sprawdziłam na sobie 😀

  2. E. ściemniasz z tym „nic”… Możesz pisac bloga, możesz spotykać się z ludźmi, możesz współpracowac z Wojcem (myślę, że on tego bardzo otrzebuje – nie wiele jest osób, na których może się oprzeć…). Głowa do góry i modlić się! 🙂

    Ściskam ciepło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s