Cierpki zapach jesieni

Na jesień słońce staje się nieśmiałe. Tuż przed wschodem barwi na różowo niebo, potem w miękkiej mgle rozmywającej wszystkie kształty podnosi się jako czerwona kula zerkająca na mnie przez okna klatki schodowej bloku naprzeciwko. Wokół pachnie więdnącymi liśćmi, orzechami, dymem. Niebo jest bardzo błękitne a liście bardzo złote. Do tego głęboka czerwień i granat dzikiego wina: widać, jak gęsto oplata pnie drzew, mury, ogrodzenia. Wiatr zdejmuje z drzew pozłotę, która wiruje w sklarowanym lekkim chłodem powietrzu i dołącza do brązowiejącego na chodnikach dywanu. Sikorki odprawiają swój sejm w koronach owocowych drzew – migające ze świergotem zielono-żółte kulki z czarnymi główkami o białych „policzkach”.

Byłam dziś w Tyńcu – dwóch moich znajomych benedyktynów przyjmowało święcenia. Lubię zapach kadzidła, którego używają mnisi tynieccy. Powietrze w kościele intensywnie nim pachniało – oddychałam głęboko stojąc sobie w cieniu masywnego konfesjonału w tyle kościoła. Potem długa kolejka z gratulacjami na słonecznych krużgankach i smaczny obiad w klasztornym kapitularzu, otwieranym tak szeroko tylko przy okazji tego typu wydarzeń. Najcenniejsze jednak to kilka rozmów: z bratem Albertem, ktorego Bożą prostotę bardzo cenię, ojcem Bernardem, ojcem Tomaszem.

Przy stole siedziałam z o. Markiem, mnichem tynieckim obecnie będącym przełożonym na Bielanach czyli w klasztorze kamedułów. Żartowaliśmy, że habit mu wyblakł (kameduli noszą białe). Klasztor powoli jest remontowany, ale wciąż brak funduszy. Białych braci z Bielan można wspomóc jadąc do nich na rekolekcje zamknięte (jeśli komuś podobała się „Wielka cisza”, to polecam spróbowania jej w realnym świecie – zastrzegam, że kameduli przyjmują na rekolekcje jedynie mężczyzn), ponadto więcej i bardziej konkretnych informacji można znaleźć na www.fundacjakameduli.pl. Z całego serca zachęcam 🙂

Bielany to nie tylko klasztor, to także wspaniały zabytek. O tej porze roku kościół wyraźnie odcina się swoją białą sylwetką z trzema wieżami od wielobarwnego lasu a towarzyszące mu stadko pustelni roztapia się w jesiennej kolorystyce drzew. Ukrywa się ze swoim życiem ogołoconym do samej obecności przed Panem. Patrząc na ten widok w drodze powrotnej z Tyńca pomyślałam, że brak ukrytego, spokojnego tętna modlitwy na Srebrnej Górze byłby olbrzymią stratą, nawet dla tych, którzy nie dostrzegają jego wartości.

To był dobrze spędzony dzień. O tak, zdecydowanie.

2 myśli nt. „Cierpki zapach jesieni

  1. Tyniec i Bielany. Była właśnie jesień, gdy po raz pierwszy odwiedziłem te dwa miejsca. Pamiętam tamten przyjemny chłód benedyktyńskiego kościoła i surowość kamedulskich murów. Do dziś lubię tam wracać, choć akurat w tym roku (pomimo ciągłego przejeżdżania przez okolice Krakowa) jeszcze mi się to nie udało…
    Pozdrawiam jesiennie, synodalnie, akademicko!

  2. Jaka tam jesień jeśli u ciebie jest 26 stopni! 😀

    Ale dość tych wybuchów zazdrości – rzeczywiście Tyniec i Bielany to dwa miejsca o niesamowitym klimacie. Pamiętam, jak przyjechalismy kiedyś w zimowy, bardzo mroźny poranek na dzień otwarty u kamedułów. W nocy spadł snieg i było tak z -20 zimna. Weszlismy jako pierwsi na dziedziniec i była tam taka CISZA, nawet nie umiem jej opisać. Po prostu CISZA. Tak sobie wisiała w powietrzu i do nas się uśmiechała. Wspaniałe miejsce…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s