Męki redakcyjne

Redaguję właśnie tekst homilii o. Zioło.

Oj, oj… Boli… 😦

Po pierwsze – trzeba przełożyć z polskiego na pisane, bo to jest tekst spisany z nagrania (biedni kaznodzieje – nie mogą być teraz pewni dnia ani godziny, kiedy ktoś wywlecze na światło dzienne ich nieociosane wypowiedzi… okropność… he, he).

Po drugie, mam wrażenie, że wiem, o co poecie chodziło w drugiej części homilii, ale przecież nie napiszę tego za niego (sam nie wyraził się zbyt jasno) – a jeśli nie do końca on myślał to, co myślę, że myślał? W końcu to nie ja podpisuję sie pod tą wypowiedzią. No i nie jestem w stanie podrobić stylu o. Michała. Do autora zwrócić się też nie mogę, gdyż jak wyjaśnił mi w mailu żyje we wspólnocie TZW. kontemplacyjnej. Kto wie, o co chodzi, to zrozumie, reszty nie chcę gorszyć lub odzierać z marzeń 😉 Najistotniejsze, że te trzy literki oznaczają, że przyciskanie twórcy będzie przejawem sadyzmu wysokiej próby, nadto nieskutecznym.

A tekst jest mądry i świetnie się go czyta. Tyle, że jestem zmuszona do jego dramatycznego pocięcia i brak mi przez to puenty. Załamanie nerwowe ante portas!

Było tak, że pragnąc kontemplacji

pewien mnich udał się aż do Francji

Taśmy tylko zostały

zestaw całkiem niemały

przyda się przy gruntownej lustracji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s