Starcie magazynowo-redakcyjne

Przyczyny konfliktu tkwią w zamierzchłej przeszłości, kiedy redaktorem naczelnym kwartalnika był WAK, znany też jako Człowiek-Orkiestra: redagował, pilnował składu, promował a także sprzedawał w Liceum, którego był duszpasterzem. Nadeszły jednak czasy, kiedy redaktorem naczelnym została kobieta, duszpasterzem Liceum nowy ojciec a WAK został WAK-iem (czyli szarą eminencją, krótko mówiąc tańczymy, jak nam zagra…).

Jedną z cech charakterystycznych WAK-a oraz nowego duszpasterza jest to, że obaj są mężczyznami, z czym wiąże się na ogół przypadłość określana jako małe umiejętności komunikacyjne. Na efekty nie trzeba było długo czekać: nowy duszpasterz miał wziąć z magazynu egzemplarze do sprzedaży w szkole. Wiedział ile, ale o to, jak to się odbywa proceduralnie, już nie zapytał. WAK zapewne uznał, że skoro go nie pytają, to wiedzą, więc się nie narzucał ze swoim doświadczeniem. I jak myślicie, kto oberwał?

Naczelna!

Najpierw odezwał się dział handlowy z pytaniem co to za ksiądz objawił się w magazynie radośnie oświadczając, że „ma sobie wziąć egzemplarze dla liceum”. Zwrot: „wziąć sobie” jest bardzo złym zwrotem w komunikacji z działem handlowym, bo tam można coś kupić a nie wziąć. Budzi od razu podejrzenia, oraz rodzi cichą acz podstępna niechęć do delikwenta. Trzeba się wyrażać precyzyjnie, tu chodzi o księgowość.

Wyjaśniłam, że chodzi o „kupić”. Za gotówkę.

Teraz z kolei magazyn spytał na jakiej podstawie ma sprzedać. Spytał za pośrednictwem objawionego w nim księdza, czyli duszpasterza. To było trudne pytanie, zadzwoniłam do WAK-a.

Wyjaśnił, że brał w komis a częściowo płacił. W międzyczasie pojawił się problem niedomówienia dotyczącego jeszcze innych egzemplarzy, gratisów dla seminarium, ale to szybko dało się wyjaśnić.

Wyjaśniłam działowi handlowemu, co i jak, ustaliliśmy modus vivendi na następne takie sytuacje i mogłam odetchnąć. A jak odetchnęłam to przypomniał mi się (w ramach narzekania na specyfikę męskiej części gatunku) dowcip.

Pan Bóg rozmawia z Adamem:

– I jak ci się Ewa podoba?

– Śliczna jest, Panie Boże, naprawdę piękna, napatrzeć się nie mogę… Czemu ona jest taka ładna?

– Żebyś mógł ja kochać, Adamie.

– Panie Boże, hm, jest też pewien problem – ona jakaś taka głupia jest momentami. Czemu ona jest taka głupia?

– Hm, widzisz Adamie, żeby mogła kochać ciebie…

Lubię mężczyzn pomimo problemów komunikacyjnych, ale widocznie jest to skutek tej właśnie „wady produkcyjnej” 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s